Rozdarcie I Autor: Andrzej Poniedzielski Mężczyzna, jeli odchodzi, to raczej jesieniš zapatrzy sie tak na odlatujšce gęsi Mówi, że może by nawet i nigdzie nie szedł, ale Ma pospieszny pocišg: szósta z minutami. Ty pij, ja ić muszę przez rozum, przez duszę, Przez wiecznš przyjezdnoć do twoich snów. Odjadę, wiat tu do nas nie przyjdzie i jak ci go rzucę do stóp? Odjadę, ty tęsknotę jak nowy papieros, a przecież szkodliwy, ty jednak zdu. Odjadę, czemu ja zaraz kogo mieć muszę? Nie, nie. Mam popieszny szósta cu. Dla kobiety dom, to jest dom Dla mężczyzny dom - to pozadomie, on wychodzi A to po papierosy, a to na wojnę, a to antenę poprawić na dachu. Na dzi, na kolegów z koledżów, kolegów z kolegiów I cały marketing dusz. Na zamęt, Przenajwiętszy parlament, na całš drabinę i bluszcz. Na wielkie, niewidzialne, banalnie diabelskie, mam patent Nie gorszy niż anioł stru. Odjeżdżam, gwiżdżę ja, gwiżdże na mnie mój dworzec, bo mam ... Mam popieszny szósta cu. No to może on nigdzie nie pójdzie bo on dobrze wie jak niszczš się buty, płaszcz, kapelusz Ale przez rok snuje się po domu wrażenie, że miał ić czasem to wystarczy Ty pij, ja ić muszę przez rozum, przez duszę, po mapę do moich codziennych snów. Odjadę, () oczy twe rzucę, odejdę jak uczeń, jak tchórz Ten wiat, nie tak dzielš granice, ni lšdy, nie morza, czyj palec, ni wojny gwód. Ten wiat dzieli się na tych, którzy zdšżyli lub nie. Mam popieszny szósta cu.
Kerk57