numer12.pdf
(
7295 KB
)
Pobierz
ORGAN MEDIALNY POROZUMIENIA POKOLEŃ KRE
SOWYCH
K R E S O W Y
Serwis Informacyjny
PAMIĘTAĆ O KRESACH, O MAŁEJ OJCZYŹNIE PRZODKÓW,
TO NIE TYLKO OBOWIĄZEK, ALE ZASZCZYT
Numer 05/2012 (12)
1 maja
Opieki świętego Józefa nad Ko-
ściołem Chrystusa. W 1847 usta-
nowił je Pius IX, było obchodzone
w trzecią niedzielę po Wielkanocy,
Pius X podniósł je 1913 do rangi
uroczystości I klasy. Natomiast w
1955, Pius XII zniósł je, by wpro-
wadzić nowe tej samej klasy tj.
Świętego Józefa Rzemieślnika na
1 maja.
Święto Pracy
Liturgiczne święto
Międzynarodowy Dzień Solidarno-
ści Ludzi Pracy, popularnie zwany 1
Maja – międzynarodowe święto klasy
robotniczej, obchodzone od 1890 co-
rocznie 1 maja. W Polsce 1 maja ogło-
szono świętem państwowym ustawo-
wo wolnym od pracy.
Święto wprowadziła w 1889 II Mię-
dzynarodówka dla upamiętnienia wy-
darzeń, które miały miejsce w pierw-
szych dniach maja 1886 r. w Chicago,
w Stanach Zjednoczonych podczas
strajku będącego częścią ogólnokra-
jowej kampanii na rzecz wprowadze-
nia 8-godzinnego dnia pracy.
św. Józefa po raz pierwszy spoty-
kamy w IV wieku. w klasztorze
św. Saby pod Jerozolimą. W za-
chodnim chrześcijaństwie zaczęło
przyjmować się powoli po VIII
wieku. Dopiero papież Sykstus IV
w 1479 wprowadził je do brewia-
rza i Mszału Rzymskiego. W XVII
wieku Grzegorz XV rozszerzył je
na cały Kościół.
W 1969 reforma liturgiczna zmie-
niła rangę tego święta do wspo-
mnienia dowolnego. 8 grudnia
1870, papież Pius IX ogłosił św.
Józefa patronem Kościoła Po-
wszechnego.
Na początku XIX w. przełożeni
generalni 43 zakonów oicjalnie
złożyli prośbę w Stolicy Apostol-
skiej o utworzenie nowego święta
Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej
Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej – obchodzony jest w Polsce jako święto od roku 2004. Wprowadzono je na mocy
ustawy z dnia 20 lutego 2004r. Dzień lagi obchodzimy między świętem 1 maja – Świętem Pracy a 3 maja – Świętem
Konstytucji 3 Maja. W latach PRL, tego dnia zdejmowano pośpiesznie lagi państwowe wywieszone na 1 maja aby w
dniu zniesionego Święta Konstytucji 3 Maja nie były eksponowane. Uchwałą z dnia 12 lutego 2004 Senat RP ustanowił
dzień 2 maja Świętem Orła białego jednak decyzją Sejmu to święto zmieniono na Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej.
Konstytucja 3 maja
Witaj majowa jutrzenko
Konstytucja 3 maja (właściwie Ustawa Rządowa z dnia 3 maja) – uchwalona 3 maja
1791 roku ustawa regulująca ustrój prawny Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Po-
wszechnie przyjmuje się, że Konstytucja 3 maja była pierwszą w Europie i drugą na
świecie (po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.) nowoczesną, spisaną konstytucją.
Witaj majowa jutrzenko
świeć naszej polskiej krainie
uczcimy ciebie piosenką
która w całej Polsce słynie
Ref. Witaj Maj 3 maj
dla Polaków błogi raj
Nie żąd braci naszych cisnął
Gnuśność w ręku króla spała
a ten trzeci maj zabłysnął
i nasza Polska powstała
Ref. Wiwat maj, piękny maj
wiwat wielki Kołłątaj
Tam w łazienkach jest ruina,
w których Polak pamięc chował
Tam za czasów Konstantyna
szpieg na nasze łazy czatował
Ref. I gdy nadszedł 3 maj
kajdanami brzęczał kraj
W piersiach rozpacz uwięziona
w listopadzie wstrząsła
serce staje Polska z grobu łona
pierzchają sie dumni morderce
www.ksi.kresy.info.pl Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 - strona 1
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
Jan Beuth
Zachowała się też jeszcze jedna
cenna pamiątka - egzemplarz nr
102 „Pieśni Legionisty” w ry-
sunkach Kajetana Stefanowicza,
podoficera I-go Pułku Ułanów
Legionów Polskich, podpisany
przez samego autora, rotmistrza
1 Pułku Szwoleżerów, jednocze-
śnie artysty malarza - wybitnego
przedstawiciela lwowskiej sece-
sji, najprawdopodobniej –
współtowarzysza legionowych
kampanii Janka. Zawiera on gra-
fiki z 1916 r., przedstawiające
sceny związane z ułańską dolą -
ilustracje do znanych pieśni legio-
nowych, opatrzone ich tytułami.
Józef Piłsudski dowodził 1 Bry-
gadą do października 1916 r. Wte-
dy to Legiony przeformowano na
Polski Korpus Posiłkowy (forma-
cja wojskowa utworzona przez
dowództwo austriackie), potem w
1917 r. – w Polską Siłę Zbrojną
(Polnische Wehrmacht).
Gdy jednak większość żołnie-
rzy (w tym żołnierze 1 Brygady i
członkowie kierownictwa POW)
w lipcu 1917 odmówiła złożenia
przysięgi na wierność obcym mo-
carstwom, zostali oni internowani
m.in. w obozie w Szczypiornie.
Do Szczypiorna traił też Janek.
Oto wyjątki ze wspomnień jeńców
Szczypiorna:
"...Obóz w Szczypiornie robił prze-
rażające wrażenie. Drewniane,
kryte papą, na wpół w ziemię wko-
pane baraki. Olbrzymi kompleks
tych baraków rozdzielały druty
kolczaste na niewielkie kompleksy,
tzw. "bloki" liczące po kilka bu-
dynków. W całym obozie mieszczą-
cym kilkanaście tysięcy jeńców...
oddzielono dla legionistów osiem
"bloków" stanowiących odrębną
całość..."... „Budziły nas ze snu
szczury. Mokro, brudno, ciemno,
zimno...".
Kiedy władze obozowe wydały
rozkaz naszycia internowanym le-
gionistom numerów obozowych,
jakie nosili jeńcy wojenni w tym
obozie, internowani odmówili wy-
konania tego rozkazu. Warunki w
obozie stale pogarszały się, wy-
dano zakaz opuszczania bloków
obozowych bez naszytego numeru
- legioniści w proteście rozpoczęli
ciężką głodówkę.
Trwała ona od 14 do 17 listopada
1917 roku a pobyt legionistów w
obozie zakończył się w grudniu
tego roku. Szczypiorno z czasem
stało się symbolem legendy Legio-
nów, symbolem determinacji pol-
skiego żołnierza w obronie jego
godności i honoru.
W moim domowym archiwum,
„na pamiątkę głodówki w Szczy-
piornie”, zachowała się cynkowa
odznaka Janka - mały szary, nie-
pozorny, pokryty patyną znaczek
– jak wiele innych, a jednak nie-
zwykły.
W pociągu, który wiózł legionistów
do obozu w Szczypiornie, powstała
pierwsza wersja pieśni Pierwszej
Brygady Legionów Polskich, dowo-
dzonych przez Józefa Piłsudskiego
– „My, Pierwsza Brygada….”
Katarzyna Beuth
tęsknoty, lęku i troski o bliskich,
poczucia beznadziei i jednocześnie
wiary, że ta beznadzieja kiedyś się
skończy.
Na podstawie pamiątek - m.in. kar-
tek pocztowych, listów, świadectw
szkolnych, dokumentów, odzna-
czeń, zdjęć oraz wspomnień mojego
taty, które utkwiły mi w pamięci,
postaram się odtworzyć, na tyle, ile
jest to obecnie możliwe, losy Jana.
Zdaję sobie sprawę, że w mojej opo-
wieści będzie wiele luk, których, te-
raz nie mogę wypełnić. Mam jednak
nadzieję, że z czasem dotrę do źró-
deł, które umożliwią mi uzupełnie-
nie tej historii.
Prawdopodobnie, po ukończeniu
gimnazjum (adres zamieszkania:
Warszawa, ul. Chmielna 82 m10),
już jako członek Polskiej Organiza-
cji Wojskowej (POW) Janek wstąpił
Znałam go ze starych fotograii i
pamiątek – rodzinnych relikwii, w
trudnych czasach skrycie przecho-
wywanych w domowym archiwum,
oraz wspomnień mojego taty - Zbi-
gniewa i babci – Marii. Choć obecny
tylko duchem, był w naszym domu
kimś bardzo ważnym. Odczuwałam
to od najmłodszych lat, wzrastając
w atmosferze wielkiego miru dla
jego osoby i z biegiem czasu rozu-
miejąc coraz więcej z historii, której
stał się żywym ogniwem. Historii,
której jako dziecko nie mogłam
pojąć, mając do porównania dwie
skrajnie różniące się wersje tych sa-
mych wydarzeń – szkolną i domo-
wą, kształtującą odpowiednio mój
kręgosłup ideologiczny, za którą, z
uwagi na niepodległościowe trady-
cje rodzinne oraz pamięć o Dziadku,
czuli się odpowiedzialni moi rodzi-
ce. Rodzice często włączali się do
mojej historycznej edukacji – oczy-
wiście na tyle, na ile umysł dziecka
był w stanie pojąć zawiłości dziejów
i różnice w ich interpretacji. Nieza-
leżnie jednak od wszystkiego, mu-
siałam wiedzieć, gdzie jest prawda
a gdzie historia kłamie, co w szkole
mogę mówić, a o czym milczeć i
dlaczego.
W pamięci utkwiły mi chwile z
dzieciństwa, kiedy tata zasiadał wy-
godnie w fotelu i prosił, bym zagra-
ła na pianinie „Pierwszą Brygadę.”
Miałam wtedy nie więcej niż 10 lat.
Teraz, kiedy mam ich znacznie wię-
cej, wydaje mi się, że ten instrument
został kupiony specjalnie dla tych
chwil….Grania pieśni, w bardzo
prostym układzie, nauczyła mnie
Przyjaciółka domu rodziców, którą
powojenne losy rzuciły z Krasne-
gostawu do Wrocławia. Aż dziwne,
że wtedy nikt nieproszony nigdy do
drzwi nie zapukał…
Pamiętam z dzieciństwa, z jakim
przejęciem patrzyłam na te bez-
cenne rodzinne pamiątki, gdy przy
okazji świąt tata wyjmował je ze
skarbca i wtedy można było wziąć
je do ręki.
Każde ich dotknięcie powodowało
u mnie dreszcz emocji. Czułam ich
magię i to, że zamknięta jest w nich
wielka historia i wielka tajemnica.
Jan Beuth,
17.X.1919 r. Janek mianowany
został podporucznikiem kawale-
rii a „...celem nagrodzenia czynów
męstwa i odwagi, wykazanych w
boju...” w okresie wojny 1918-1920
oraz walki w Legionach Polskich
- odznaczony został Krzyżem Wa-
lecznych.
do świeżo utworzonej w grudniu
1914 r. 1 Brygady Legionów Pol-
skich Józefa Piłsudskiego, którego
ideałom pozostał już wierny na za-
wsze. Służąc w 1 Pułku Ułanów
Legionów Polskich, pod dowódz-
twem rotmistrza Władysława Beli-
ny- Prażmowskiego, uczestniczył
w wojennych kampaniach Brygady.
Marzył o niepodległej, bezpiecznej
Ojczyźnie a wrodzone poczucie od-
powiedzialności za Nią wyznacza-
ło kolejne kroki na jego drodze do
wolności.
Z tego okresu w domowym „skarb-
cu” zachowała się m.in. jego legio-
nowa odznaka - „za wierną służbę”,
orzełek z ułańskiego czako, guzik z
munduru oraz kilka zdjęć.
syn Zygmunta i Michaliny z Ma-
linowskich, ur. 13.V.1894 r. w Lu-
blinie, absolwent Gimnazjum W.
Kozłowskiego w Warszawie (1913),
żołnierz I Brygady Legionów Pol-
skich , instruktor POW, uczestnik
głodówki w Szczypiornie, uczestnik
wojny polskobolszewickiej 1918-
1921, ppor. mianowany 17 X 1919,
porucznik kawalerii, zwolniony do
rezerwy w 1924, adiutant 2 dywi-
zjonu 20 pal (Prużana), w latach 30-
tych aspirant Straży Granicznej w
m.in. w Rybniku, jeniec obozu w
Szepietówce (1939) a następnie w
Kozielsku, zamordowany w kwiet-
niu 1940 r. przez NKWD w lesie
k. Katynia (lista wywozowa z Ko-
zielska nr 032/4 z 14.04.1940), po-
śmiertnie mianowany na stopień
kapitana Wojska Polskiego oraz ko-
misarza Straży Granicznej w 2007 r.
- historia zna wiele takich życiory-
sów, dla mnie jednak, ten jest szcze-
gólny, bo kpt WP Jan Beuth, to mój
Dziadek.
Tak w skrócie wygląda krótka, tra-
gicznie zakończona historia życia
polskiego żołnierza. To tylko suche
fakty i daty, na które jednak oprócz
wielkiej miłości do ojczyzny i odda-
nia jej sprawie, nakłada się historia
ludzkich uczuć: miłości, wielkiej
Po stanie kart można poznać, jak
wiele razy było kiedyś przeglą-
dane, jak wiele razy romantycz-
ne sceny wyciskały czyjeś łzy i
wzruszały. Być może dzieło to
przebyło z Jankiem niejeden bo-
jowy szlak, uczestniczyło w nie-
jednej kampanii, mieszkało w nie-
jednych koszarach, by ostatecznie
zająć jedno z honorowych miejsc
w bibliotece mojego domu.
Wcześniej jednak stało w biblio-
tece Zbyszka – syna Janka, który
czasem sięgał po nie, rozkładał
na stole i delikatnie przekładając
karty, cicho nucił pierwsze strofy
ułańskich pieśni, zanurzając się w
całkiem inną rzeczywistość.
Później, po roku 1928 za udział w
wojnie polskobolszewickiej otrzy-
mał pamiątkowy medal, od którego
baretka przetrwała do dziś, prze-
chowywana wraz z innymi cennymi
drobiazgami - strzeleckimi odzna-
kami, oicerską gwiazdką, baretka-
mi i innymi skarbami, w żołnier-
skiej ładownicy.
To namacalny dowód całkowitego
oddania wielkiej sprawie, poświę-
cenia siebie i uznania wolnej Oj-
czyzny za dobro największe. Dla
mnie, dodatkowo - świadomość
tego, że mój Dziadek – Jan Beuth,
był naprawdę kimś wyjątkowym.
Lata 1920-21, to służba Janka w
formacji Strzelcy Graniczni, pod
dowództwem płk Bronisława Za-
niewskiego, całkowicie podporząd-
kowanej organizacyjnie Minister-
stwu Spraw Wojskowych, i walka,
prawdopodobnie w pułku konnym,
na frontach wojny polsko-bolsze-
wickiej.
W tym czasie Janek poznał Marię
Simbierowiczównę i zakochał się
w niej po ułańsku. Miłość do Marii
napełniła go nowymi siłami. Miał
dla kogo żyć, poświęcać się i miał
za kim tęsknić – to było dopełnie-
nie żołnierskiego losu, bo żołnierski
Strona 2 - Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 www.ksi.kresy.info.pl
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
los to „wojna i miłość”, to przecież
wieczne trwanie w niepewności
i czekanie na ukochaną osobę, to
wieczna tęsknota. Tak też było w
ich przypadku.
9.12.1921 r. Janek napisał do Ma-
rii mieszkającej w Krasnymstawie
kartkę pocztową, przedstawiającą
ułanów Beliny. (Wybierał zawsze
kartki o tematyce niepodległościo-
wej, gdyż takie kolekcjonował. Do
dziś przetrwał jego zbiór kilkudzie-
sięciu pocztówek).
Wysłał ją z Warszawy, gdzie oczeki-
wał na pociąg, „aby dostać się osta-
tecznie do miejsca przeznaczenia”,
do Zegrza.
Jakie było to „przeznaczenie” – nie-
stety nie wiem. Mogę się tylko do-
myślać, że pobyt Janka w Zegrzu
związany był z dalszą służbą w
formacji granicznej a być może do-
celowym miejscem w Zegrzu była
szkoła wojskowa. To informacja do
potwierdzenia lub jedna z wielu za-
gadek do rozwiązania.
Maria i Jan pobrali się w 1922 r. 31.
maja 1924 r. na świat przyszedł ich
jedyny syn – Zbyszek.
W tym też roku Janek przeszedł do
rezerwy, ale już w roku 1925 życie
napisało dla niego kolejny rozdział,
w którym przypadła mu rola adiu-
tanta 2 dyonu 20 pal, tj. drugiego
dywizjonu 20 Pułku Artylerii Lek-
kiej, mającego swój garnizon w
Prużanie.
Znowu służba z dala od najbliż-
szych, znowu tęsknota za nimi i
dzień za dniem mijający w ocze-
kiwaniu na listy. Z tego okresu w
rodzinnym archiwum zachowała
się tylko jedna kartka pocztowa z
Prużany, napisana 22.06.1925 r.
przez Janka do Marii, przebywają-
cej wówczas w Krasnymstawie. Ich
syn – Zbyszek miał wtedy niewiele
ponad rok. Żołnierski los i służba
Ojczyźnie podporządkowały sobie
całe ich życie, nie bacząc na to, że
wszyscy z tego powodu cierpią.
27.06.1931 r. otrzymał świadectwo
ukończenia pierwszej klasy Publicz-
nej Szkoły Powszechnej im. Króla
Władysława Jagiełły.
sobie jednostek na 120-160- ki-
lometrowym odcinku granicy.
W roku 1936, z uwagi na wzrost
zagrożenia ze strony zachodniego
sąsiada, wprowadzono zaostrzone
przepisy w pasie nadgranicznym.
W 1938 roku nowa ustawa o Stra-
ży Granicznej podporządkowała
Straż Graniczną, w zakresie obro-
ny państwa, władzom wojskowym
(Generalnemu Inspektoratowi Sił
Zbrojnych), jednocześnie przy-
równując przepisy dyscyplinarne
oraz stopnie strażników do obo-
wiązujących w Wojsku Polskim.
Z chwilą ogłoszenia powszech-
nej mobilizacji, w dn. 30.08.1939
Straż Graniczna działała jako
część Sił Zbrojnych Rzeczypospo-
litej.
Prawdopodobnie wcześniej przeby-
wał na placówce w Rybniku (służ-
ba w charakterze aspiranta), potem
Krasnystaw (?), Lubliniec, Piotrków
Trybunalski (1934-1937) - prawdzi-
wa tułaczka.
Niestety nie znam szczegółów z
tego okresu ich życia. Nie zacho-
wały się w mojej pamięci rodzinne
wspomnienia o Dziadku z tamtych
lat. To spora i nie ostatnia luka w
dziejowym scenariuszu. Natomiast
wspomniane miejsca ich pobytu od-
tworzyłam na podstawie świadectw
szkolnych Zbyszka, wydawanych,
na zaliczenie kolejnej klasy, przez
szkoły w różnych miejscowościach,
w których Janek prawdopodobnie
odbywał służbę.
We wrześniu 1939 r. Mary wraz z
15 letnim Zbychem przebywała w
Krasnymstawie, na probostwie ko-
ścioła pw. św. Franciszka Ksawe-
rego, gdzie wuj Jana – ks. Prałat
Bronisław Malinowski (nazywany
przez Członków rodziny Dzia-
dziem Prałatem) sprawował od
1920 r. funkcję proboszcza. To on
podczas nieobecności Janka rozta-
czał swe opiekuńcze skrzydła nad
Marią i jej dorastającym synem.
/ Sambor, prawdopodobnie 1931r. (w tle widoczny most nad Dniestrem)
od lewej stoją: Zbyszek, Maria, Jan (pozostałe osoby nieznane)
Maria oraz moi rodzice – jedy-
ne skarbnice wiedzy o jego oso-
bie, odeszli niespodziewanie i
zbyt wcześnie, zabierając ze sobą
wszystko, czym nie zdążyli się ze
mną podzielić. Nie doczekali cza-
sów, w których otwarcie i dumnie
opowiada się o bohaterach, których
tragiczne losy historia chciała wy-
mazać ze swych kart, a ja nie znam
nikogo więcej, kto mógłby uzupeł-
nić brakujące ogniwa rodzinnej sagi.
„Kochana Mary….Jestem zdrów,
znajduję się w Szepietówce, wege-
tuję. Czy zajechaliście szczęśliwie i
zdrowi. Żyję nerwami(?).tak chciał-
bym już być z Wami. Jak żyjesz z Ce-
sią i czy Zbyszek jest z Tobą? Jeżeli
możesz zawiadom matkę o mnie.
Martwi mnie nieszczególnie Wasz
los. Jeżeli tak dłużej potrwa, to z
czego będziecie żyć. Całuję Cię
Najdroższa Mary niezliczoną ilość
razy jak i Zbycha oraz Cesię, Bo-
żenkę i Olka, jeżeli jest w Krasnym.
Ucałowania Kochający Was zawsze
Janek”.
jak najprędzej powrócić do Was
i pracować dla Was (…..) Proszę
Mary, Zbycha i Wszystkich o na-
pisanie choć paru słów do mnie
- gdyż to stanowi dla mnie całą
pociechę. Czy wszyscy jesteście
zdrowi. Podaję jeszcze dokładny
adres: Kozielsk (……).Całuję cię
Mary i Zbyszka najserdeczniej
(……..) Wasz Janek”
To właśnie tu byli, gdy Sowieci
napadli na Polskę. 27 września
wojska agresora wkroczyły do
Krasnegostawu. Przerażeni, w
obawie przed utratą życia (znam to
ze wspomnień mojego taty), ukry-
li na terenie posesji probostwa
dokumenty i odznaki świadczące
o przynależności Marii do POW
(pozostały mi w pamięci wspo-
mnienia Marii o jej podróżach, z
bukietami kwiatów, na imieniny J.
Piłsudskiego) oraz bezcenną pa-
miątkę Jana – szablę zdobyczną
w wojnie polsko-bolszewickiej,
opatrzoną dedykacją M.N. Tu-
chaczewskiego, (dowódca wojsk
sowieckich, który w 1920 prowa-
dził uderzenie na Warszawę)- „za
odwagę w boju nad Polakami”.
Treść tej dedykacji mocno wryła
mi się w pamięć, ponieważ tata
wielokrotnie wracał do tej histo-
rii, tak jakby chciał w ten sposób
podsycić pamięć o Dziadku i jego
znaczenie w naszym domu.
W pewnym czasie powstał nawet
zamysł zorganizowania wyprawy
do Krasnegostawu, której celem
byłoby odszukanie zakopanych
skarbów. Wcześniej tata nigdy nie
myślał nawet o krótkim powrocie
do tego miejsca, z którym łączyło
się dla niego, jako młodego chłop-
ca, zbyt wiele ciężkich przeżyć.
Dopiero myśl o tych poszukiwa-
niach rozpaliła w nim na nowo
emocje. Rozpoczęliśmy przygoto-
wania, ale ciężka choroba mojego
taty, a wkrótce jego odejście na za-
wsze, zniweczyło te plany. Sprawa
jednak wciąż pozostaje aktualna.
Ten list nie dotarł w porę do adre-
satów. Nie nadszedł żaden następ-
ny. Janek też nie wracał.
Pozostał mi jednak „Geniusz Nie-
podległości”, (Wydanie trzecie -
Lwów 1932 z własnoręcznym pod-
pisem Janka)
Maria każdego dnia wyglądała
wieści od męża, tęskniła i ma-
rzyła o tym, by odezwał się choć
jednym słowem, by dał jej jaki-
kolwiek znak – że jest, że o niej
i o Zbychu myśli, by dał nadzieję
na to, że wróci. Chciała wygrać
z losem. Rozpoczęła poszukiwa-
nia. Wysyłała kartki pocztowe do
wszystkich obozów jenieckich,
do których adresy gdzieś zdobyła
(m.in. ZSRR, gub. Czernichowska
- obozy jeńców wojennych Rado-
man i Starodubie, Kaukaz-Dage-
stenskaja Obłast - obóz jeńców
wojennych Temir Chan Szura) li-
cząc na to, że pewnego dnia któraś
z nich odnajdzie Janka.
Pisała o tym, że tęskni, że wszyst-
kie jej myśli biegną do niego, że
w rodzinie wszyscy zdrowi i że
Zbychu chodzi do szkoły. Modliła
się, by Bóg dał mu siły do życia
i by zdrowy powrócił do nich jak
najszybciej.
To fragment króciutkiego listu,
który napisał do Mary 22.X.1939 r.
- książka poświęcona Józefowi
Piłsudskiemu – „niezłomnemu
bojownikowi wolności, Wodzowi
Legionów Polskich, zwycięskie-
mu obrońcy Europy przed nawałą
wschodnią, wskrzesicielowi i bu-
downiczemu Państwa Polskiego,
obrońcy honoru Polski i Naro-
du, Mistrzowi Pracy Twórczej”,
książka o człowieku, który stał
się w życiu Janka jego ideowym
przewodnikiem w walce z bolsze-
wickim zniewoleniem Ojczyzny i
którego idee zaszczepił również
swojemu synowi – Zbyszkowi.
Należy wspomnieć, że zorgani-
zowana na wzór wojskowy Straż
Graniczna, powstała na mocy
rozporządzenia Prezydenta RP
Ignacego Mościckiego z dnia
22.03.1928 r., w celu ochrony pół-
nocno – zachodniej, zachodniej i
południowej granicy Polski a od
15 lipca 1939 – również grani-
cy polsko-łotewskiej. Podlegając
jednocześnie Ministrowi Skarbu,
Ministrowi Spraw Wewnętrznych
i Ministrowi Spraw Wojskowych,
Straż łączyła w sobie
trzy obszary działalności.
Inspektoraty Graniczne organi-
zowały działalność podległych
Więcej listów z Szepietówki nie
było. Następny - napisał już z Ko-
zielska.
„Mary, Zbychu, Drodzy Moi,
Znajduje się w ZSRR w miejsco-
wości Kozielsk k. Smoleńskiej Ob-
łasti, skrzynka pocztowa N 12…
(…..) Ja jestem zdrów dzięki Bogu
i czuję się dobrze, życie mam do-
bre (…….)Jestem myślami ciągle z
Wami i całą Rodziną i pragnę by
Niestety kartki obiegały pół świa-
ta i wracały do nadawcy z piecząt-
ką RETOUR INCONNU (odbior-
ca nieznany). Słała więc następne.
I tak w kółko. Poszukiwała męża
przez niemiecki Czerwony Krzyż
Maria i Zbyszek
Po wrześniowej klęsce WP Jan do-
stał się do niewoli do sowieckiego
przejściowego obozu dla polskich
jeńców wojennych, w Szepietów-
ce na Wołyniu. Na duchu pod-
trzymywała go tylko nadzieja na
powrót do najbliższych - do Mary
i Zbycha, za którymi niezmiernie
tęsknił i o których los martwił się
bardziej, niż o samego siebie. Nie
przeczuwał, że
Szepietówka, to początek tragicz-
nego zakończenia żołnierskiego
losu. Żył nadzieją – a nadzieja
przecież umiera ostatnia.
Jan z Marią i Zbyszkiem
W kwietniu 1930r. utworzony został
Inspektorat Graniczny w Samborze.
No cóż, służba nie drużba - Janek
z pokorą przyjmował kolejną de-
cyzję losu, będąc szczęśliwym, że
tym razem jego najbliżsi – Maria
i Zbyszek, pozostaną przy nim. To
właśnie w Samborze Zbyszek roz-
począł swoją szkolną edukację, tu
www.ksi.kresy.info.pl Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 - strona 3
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
Ktokolwiek widział,
ktokolwiek wie...?
Czułam się niesamowicie, jak-
bym odkryła jakąś wielką tajem-
nicę, jakbym dotknęła czegoś na-
prawdę bezcennego, świętego. I
tak też było. To wielka tajemnica
Marii – mojej babci, a tym samym
odrobina Janka, którą miała tylko
i wyłącznie dla siebie i do której
każdego wieczoru gorąco się mo-
dliła.
Andrzej Łukawski
Jakie oddziały zbrojne zostały
uwiecznione na poniższych minia-
turkach..?
Decyzją Ministra Obrony Naro-
dowej z dn. 5 października 2007
por. Jan Beuth mianowany został
pośmiertnie na stopień Kapitana
Wojska Polskiego.
Jednocześnie mianowany został
na stopień komisarza Straży Gra-
nicznej.
--------------------------------------
W miarę swoich możliwości sta-
rałam się, na podstawie rodzin-
nych pamiątek – dokumentów,
listów, zdjęć itp. powiązać fakty z
życia Jana i odtworzyć jego losy.
Zdaję sobie jednak sprawę, że
mogłam popełnić błędy.
Bardzo proszę osoby, które w
swoich rodzinnych archiwach i
wspomnieniach bliskich natra-
fią na jakikolwiek ślad związany
z moim Dziadkiem – por. Janem
Beuth, o uzupełnienie mojej wie-
dzy o nowe treści. Przede mną
długa droga, ale mam nadzieję,
że, krok po kroku, uda mi się
ustalić i uszczegółowić życiorys
Janka.
Zwracamy się z prośbą o rozpozna-
nie formacji zbrojnej uwiecznionej
na fotograiach. Są to zaledwie mi-
niaturki ale jeżeli ktoś je rozpozna,
to prześlemy większy format tych
zdjęć albo zapraszam do odwie-
dzenia:
http://www.apokryfruski.
org/?page_id=5224
foto 4: akowcy z 1 plutonu 2 kompa-
nii ODB АК okręgu tomaszowskie-
go, prawdopodobnie uczestnicy akcji
na Sahryń (за: I. Caban. ZWZ–AK w
Obwodzie Tomaszów Lubelski. – Lu-
blin, 1999. – Поміж стор. 192–193);
/ Głos Lubelski nr 139, 18 czerwca 1943
(1940, 1941). Na próżno.
śmierci, fałszując historię na dzie-
siątki lat.
Nadszedł rok 1943 – Goniec
Krakowski (rok V, nr 107) wyda-
nie - niedziela 9/poniedziałek 10
maja 1943, opublikował „nową
listę ofiar zbrodni bolszewickiej
w Katyniu”, potem 12 maja i 18
A jednak, tak naprawdę Maria
nigdy nie pogodziła się z losem i
chyba do końca nie uwierzyła w
to, co się wydarzyło. Nigdy też nie
wspominała. Ona wciąż czekała.
Fotograie te znajduj się w Otwar-
tych Ukraińskich Zasobach Na-
ukowych a opisane są jako:
Armia
Krajowa wobec Ukraińców w Sah-
ryniu, 10 marca 1944 r.
i dalej jako:
Galeria przedstawia oddziały Armii
Krajowej w kontekście mordu sah-
ryńskiego.
Oglądając galerię ciśnie się na usta
szereg pytań, np: dlaczego zdjęcia
"przyklejone" do jednego zdarzenia
przedstawiają dwa różnie umundu-
rowane oddziały..., dlaczego akow-
cy mają na głowach Sowieckie
błyszczące nowością hełmy..., dla-
czego noszą na rękawach opaski...
itd.
foto 5: żołnierze jednego z oddzia-
łów AK tuż po zakończeniu mordu w
Sahryniu, białą plama w tle to płoną-
ce zabudowania wsi (wg: I. Caban,
Na dwa fronty. Obwód AK Toma-
szów Lubelski w walce z Niemcami
i ukraińskimi nacjonalistami, Lublin
1999, pomiędzy ss. 129–130);
Będę wdzięczna za wszelką po-
moc.
Katarzyna Beuth – Pawełczyk,
wnuczka Jana
e-mail:
kajkaja55@wp.pl
Wrocław, 14 marca 2012
czerwca Głos
Lubelski zrobił to samo. Pod
numerem 783 figurował por.
Jan Beuth. Ten fakt nie pozosta-
wiał złudzeń. Rzeczywistość nie
chciała być inna - to był Janek..
Zrozumiałam to, gdy odeszła na
zawsze, gdy przypadkiem, po-
rządkując skarby w szufladce jej
komody, natrafiłam na modlitew-
nik, który kiedyś codziennie wie-
czorem otwierała, klęcząc przed
ogromnym obrazem Madonny
Sykstyńskiej. Nigdy wcześniej,
ani ja, ani nikt inny do niego nie
zaglądał.
Źródła:
1.Księga cmentarna , Katyń, wy-
dana przez Radę Ochrony Walk i
Męczeństwa, Warszawa 2000.
(CAW, AP 12419, 12486, 12585,
KN 21 VI 1932; MiD WIH, L.W.
032/4 z 14 IV 1940; AM 2871)
foto 1: niezidentyikowany oddział
AK okręgu tomaszowskiego, praw-
dopodobnie uczestniczący w akcji
na Sahryń (wg: I. Caban, Z. Mań-
kowski, ZWZ i AK w Okręgu Lu-
belskim 1939–1944, Lublin 1971,
pomiędzy ss. 112-113);
foto 6: pożar Sahrynia rankiem 10
marca 1944 r., na tle jednego z zabu-
dowań rozmawiający żołnierze AK
po akcji (wg: I. Caban, Z. Mańkow-
ski. ZWZ i AK w Okręgu Lubelskim
1939–1944. Część pierwsza, Lublin
1971, pomiędzy ss. 112–113);
W listopadzie 1946r. Polski Czer-
wony Krzyż oicjalne potwierdził
tragiczną wiadomość, natomiast w
dn. 23 grudnia 1948 r. Sąd Grodz-
ki w Krasnymstawie, w osobie
sędziego F.Chadały, uznał, że Jan
Beuth zmarł dnia 9 maja 1946
roku w Lublinie - w obliczu pra-
wa pozbawiono Janka i jego naj-
bliższych prawa do prawdy o jego
2. *Judyta Anna Dymkowska –
„Obóz w Szczypiornie”
Kiedy wzięłam w ręce tę małą
czarną książeczkę, spomiędzy
kartek wypadły dwa pożółkłe, kil-
kakrotnie złożone w kostkę listy
od Janka – ten z Szepietówki i ten
z Kozielska.
3. Materiały własne – pamiątki
rodzinne.
foto 2: dowództwo 2 i 3 plutonu 2
kompanii Oddziałów Dywersji Bo-
jowej АК okręgu tomaszowskiego,
kwiecień 1944 r. (wg: I. Caban,
ZWZ–AK w Obwodzie Tomaszów
Lubelski, Lublin 1999, pomiędzy
ss. 192–193);
foto 7: uśmiechnięty żołnierz Armii
Krajowej nad trupem ukraińskiego
wieśniaka zamordowanego przed
chwilą na polach koło Sahrynia
(wg: I. Caban, Na dwa fronty. Ob-
wód AK Tomaszów Lubelski w wal-
ce z Niemcami i ukraińskimi nacjo-
nalistami, Lublin 1999, pomiędzy
ss. 129–130).
foto 3: grupa żołnierzy 3 plutonu
2 kompanii ODB АК okręgu to-
maszowskiego, prawdopodobnie
uczestnicząca w akcji na Sahryń
(wg: I. Caban, Oddziały partyzanc-
kie i samoobrony Obwodu AK To-
maszów Lubelski, Warszawa 2000,
s. 195);
Mam wrażenie, że "trup ukraińskie-
go wieśniaka" ubrany jest w brycze-
sy a na nogach ma owijacze.
Informacje o fotograiach prosimy
przysyłać na:
info@kresy.info.pl
Strona 4 - Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 www.ksi.kresy.info.pl
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
Ślady naszej pamięci
Jerzy Rudnicki
wych Wśród Narodów Świata.
Przekraczając bramę wejściową
otrzymujemy informacje; nie wolno
wykonywać zdjęć a wszystkie torby
należy zostawić przy wejściu. Dla-
czego…..?Myślę że odpowiedź czy-
telnik wyciągnie sam po przeczytaniu
artykułu.
Yad znaczy ręka lub pomnik, monu-
ment. Vashem to imię. W połączeniu
znaczeniowym chodzi o upamięt-
nienie imion. Po pierwsze, imion 6
mln Żydów wymordowanych pod-
czas Holokaustu, którzy w ogromnej
większości nie mają swoich grobów.
Zgodnie z religią żydowską, każdy
zmarły musi być upamiętniony, a jego
imię podane. Gromadzenie i utrwala-
nie imion jest wypełnianiem nakazu
religijnego. Po drugie, podążając za
utrwaloną w judaizmie prawdą, iż
\"kto ratuje jedno życie, ocala cały
świat\", Żydzi muszą tak samo utrwa-
lać imiona Sprawiedliwych, którzy
ratowali Żydów. Tym sankcjom re-
ligijnym państwo izraelskie nadało
kształt prawno-administracyjny. Do-
tąd utrwalono ok. 3,2 mln imion oiar
i ponad 18 tys. ratujących.
W dzisiejszej Polsce szeroko znane
są sylwetki takich ludzi jak Oskar
Schindler, Władysław Bartoszew-
ski, czy w ostatnim czasie dzięki
ilmowi Agnieszki Holland i wyra-
zistej kreacji Roberta Więckiewi-
cza- lwowski batiar, Leopold Socha
getto, do którego przesiedlono We-
kslerów: Józefa i Rachelę z nie-
mowlęciem (według niektórych
relacji Rachela miała dwoje dzieci)
oraz Jankiela, brata Józefa, z żoną
Chaną i córka Mirą. Pomagał im
syn Floriana, Stanisław, który prze-
mycał do getta żywność i odzież.
W okresie akcji likwidacyjnych w
sierpniu 1942 roku Stanisław zor-
ganizował im ucieczkę na „aryjską
stronę”. Jankiel Weksler, jako jedy-
ny nie przedostał się za mury. Zgi-
nął od kuli.
Dwie żydowskie rodziny ukryły
się u Węgłowskich: w zabudowa-
niach gospodarczych i kryjówkach
w polu, czasem w domu. Wkrótce
do uciekinierów dołączyła dwójka
dzieci – Izajasz i Cywia – siostrzeń-
cy Józefa. Według relacji Stanisła-
wa Węgłowskiego tej samej nocy
przyszło także około 10 rodzin, któ-
re Stanisław wywiózł bezpiecznie
do lasu i zaopatrywał w żywność.
Węgłowscy przeżyli przynajmniej
dwie rewizje. Helena Szachniewicz
w wywiadzie dla Muzeum Historii
Żydów Polskich wspomina obławę
z kwietnia 1943 roku: „U nas noco-
wała Żydówka, ta Chana, z Mirą, z
córką swoją. I ojciec (…) wrócił do
domu i mówi, że Niemcy okrążyli
wieś, kto może niech ucieka. To brat
i siostra starsza w nogi. I ta Żydów-
ka z tą córką też zaczęły uciekać.
Wyszły w tę stronę skąd Niemcy
idą i Niemcy krzyczeli »Halt!«.Ona
udała, że nie słyszy, zawróciła tro-
chę, a przy drugiej stronie były jesz-
cze dwa mieszkania prawosławne
pod samym lasem. I ona udała, że
idzie do tych mieszkań. […] Udało
jej się uciec. Gdyby byli ją złapali,
to by wtedy cała wieś poszła […] by
powybijali. Także myśmy uciekli po
prostu spod kuli”.
Wówczas Węgłowscy musieli wy-
prowadzić Wekslerów. Zbudowali
dla nich szałas we wsi Lewacze, w
lesie należącym do zaprzyjaźnionej
rodziny Rudnickich i kontynuowa-
li dostarczanie jedzenia. Wojny nie
przeżyła córeczka Racheli, zmarła
w wyniku choroby w 1943 roku.
Chana i Mira wyjechały do Brazy-
lii, Rachela z rodziną do Kanady.
Węgłowscy zostali repatriowani w
okolice Iławy. Rodziny pozostały w
kontakcie . Rodzina Węgłowskich
wydaje się, że jest najbardziej wy-
suniętą na wschód polską rodziną II
Rzeczpospolitej odznaczoną meda-
lem Sprawiedliwi Wśród Narodów
Świata.
Jednak wydaje się ze największa
grupa była przechowywana w oko-
licach Lewacz od strony Pypła.
Materiały przechowywane w Insty-
tucie Yad Vashem potwierdzają fakt
przechowywania przez Mikołaja
Kurjatę z Pypła liczbę 30 -40 osób
narodowości żydowskiej, pocho-
dzących głównie z getta w Sarnach
i Ludwipolu. W relacji zebranej dla
Komitetu Żydowskiego w Wałbrzy-
chu , a przechowywanej w zbiorach
Yad Vashem, potwierdzają to także
uratowani przez mieszkańców Py-
pła Żydzi.
Mapa Pypła za:
http://wolyn.ovh.
org/opisy/pyplo-03.html
członków rodziny jego żony, Wil-
fów z Drohobycza i Zborowskich
z Żarek.
Jednak już na początku 1943 r. ko-
lonia została spalona przez Niem-
ców w ramach pacyikacji za po-
moc partyzantom radzieckim oraz
za pomoc i przechowywanie Ży-
dów, ukrywających się w okolicz-
nych lasach. Uprzedzona ludność
zdołała ukryć się przed pacyika-
cją w lesie, gdzie potem w pobliżu
urządzono ziemianki i przetrwało
w bardzo ciężkich warunkach do
1945 r., kiedy to nastąpiła ewaku-
acja na Dolny Śląsk.
W Yad Vashem najwięcej drze-
wek honoruje Polaków . Oczywi-
ście jest to powód do dumy, choć
liczby są szokujące . Na blisko 3,5
miliona przedwojennych Żydów
przeżyło II wojnę jedynie 250 ty-
sięcy..
Wszyscy ci ludzie w czasie Shoah
(Holocaustu) zasłynęli nie tylko po-
stawą godną tytułu Sprawiedliwego
wśród Narodów Świata, ale przede
wszystkim postawą, którą pięknie
zdeiniował w swoim wierszu Antoni
Słomiński
Samotny, ale nie jedyny
Człowiekiem, który samotnie usi-
łował powstrzymać Holokaust, do-
cierając do najważniejszych postaci
koalicji antyniemieckiej w Wielkiej
Brytanii i USA, był Jan Karski. Kiedy
w lipcu 1943 r. raportował w Białym
Domu prezydentowi Franklinowi De-
lano Rooseveltowi tragedię żydow-
ską, Prezydent przerwał mu jego rela-
cję i … zapytał polskiego emisariusza
o sytuację koni w Generalnej Guber-
ni. Żydzi nie byli wiodącym tema-
tem rozmowy, mimo że przekazywał
udokumentowaną wiedzę naocznego
świadka o zagładzie narodu. Mimo że
apelował do przywódców w imieniu
ginących Żydów, aby kwestię ich ra-
towania przed totalną eksterminacją
uczynić jednym z celów strategii wo-
jennej. Misja Karskiego zakończyła
się niepowodzeniem. Mocarstwa nie
ujęły się za Żydami.
Dlatego ma swoje drzewo w Alei
Sprawiedliwych w Yad Vashem, miał
honorowe obywatelstwo Izraela, za
życia był czczony przez Żydów na
całym świecie, a w 50. rocznicę po-
wstania państwa otrzymał nominację
do pokojowej Nagrody Nobla. Nie
jest zresztą jedynym wyróżnionym w
Ogrodzie Sprawiedliwych.
„Ten jest z ojczyzny mojej”
Ten, co o własnym kraju zapomina
Na wieść, jak krwią opływa naród czeski,
Bratem się czuje Jugosłowianina,
Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski,
Co jest najważniejsze?
- Najlepszym strażnikiem Izraela
jest pamięć chroniąca Żydów le-
piej niż eskadry lotnicze gotowe
do startu z najgroźniejszą bronią
na pokładzie mówi szef Yad Va-
shem w wywiadzie udzielonym
dla Przeglądu .
Wydaje się być to przesłaniem
dla wszystkich pokoleń ludzkich.
Chcąc mieć pokolenia, które będą
znały naszą przeszłość niezbędne
jest jej przekazanie. W każdy do-
stępny w danym czasie sposób. Bo
przecież ,„kto nie zna historii jest
skazany na jej ponowne przeży-
cie”.
Muzeum Yad Vashem to olbrzy-
mie przedsięwzięcie historyczne.
Jednak z powodu jego znaczenia
dla całego narodu praca jest kon-
tynuowana również w XXI wieku.
Dla wielu przebywających tam
jest lekcją, lekcją trudną ,ale waż-
ną. Nam potomkom mieszkańców
Kresów Wschodnich również, ze
względu na pamięć. Pamięć o tych
którzy tam pozostali i tych dzięki
którym żyjemy we wszystkich za-
kątkach świata.
Z matką żydowską nad podbite syny
Schyla się, ręce załamując żalem,
Gdy Moskal pada - czuje się Moskalem,
Z Ukraińcami płacze Ukrainy,
Ten, który wszystkim serce swe otwiera,
Francuzem jest, gdy Francja cierpi,
Grekiem-Gdy naród grecki z głodu umiera,
Ten jest z ojczyzny mojej. Jest człowiekiem.
Łączy ich też jedno miejsce. Wzgó-
rze Pamięci w Jerozolimie.
Ponad 4000 kilometrów od Polski.
Po wylądowaniu na lotnisku Ben
Guriona w Tell Avivie niewiele za-
skakuje odwiedzających Izrael po raz
pierwszy, szczególnie tych, którzy
już niejeden kraj przemierzyli. Ulice
jak w każdej metropolii zatłoczone
są przez większość dnia, a kierowcy,
jako podstawowego elementu wypo-
sażenia swojego auta używają klak-
sonu.
Jednak już kilkadziesiąt kilometrów
dalej możemy już poczuć i dotknąć
tego, o czym słyszymy w mediach.
Strach, nienawiść i wojnę. Jednak to
nie o tym będzie ten artykuł.
Dom z Drohobycza
Dolina Gmin jest pomysłem za-
czerpniętym z Treblinki. Chodziło
o wizualne wyeksponowanie tra-
gedii żydowskich gmin poprzez
ich przypomnienie w postaci blo-
ków kamiennych piętrzących się
w wąwozie na terenie Yad Vashem.
Upamiętnia ponad 5 tys. wspól-
Poznajmy też innych - Sprawie-
dliwi z Zasłucza
Bracia Florian i Franciszek Wę-
głowscy mieszkali z rodzinami w
oddzielnych budynkach na terenie
jednego gospodarstwa we wsi Sta-
ra Huta na Wołyniu. Część domu
Floriana wynajmował Jankiel We-
ksler, który pochodził z pobliskiego
Ludwipolu (obecnie Sosnowe), ale
pracował w Starej Hucie. Rodziny
żyły w przyjaźni.
Z popiołów Holocaustu
1) *2)
http://www.przeglad-ty-
godnik.pl/pl/artykul/jestesmy-na-
-siebie-skazani
3)
http://www.sprawiedliwi.org.
pl/pl/family/186/
4)
http://wolyn.ovh.org/opisy/py-
plo-03.html
5)
http://www.polity-
ka.pl/spoleczenstwo/
artykuly/1520826,1,rozmowa-
z-zygmuntem-rolatem-
przewodniczacym-komitetu-
budowy-muzeum-historii-zydow-
polskich.read#ixzz1lWg9LxZy
6)
http://www.przeglad-tygodnik.
pl/pl/artykul/jestesmy-na-siebie-
-skazani
Wyjeżdżając z Jerozolimy w kierun-
ku Ein Kerim (miejsca narodzin Jana
Chrzciciela), na wysokości Góry
Hertzla docieramy do Yad Vashem,
miejsca już otoczonego legendą. A
istnieje niedługo, bo dopiero od 1953
roku.
Yad Vashem to Instytut Pamięci Mę-
czenników i Bohaterów Holocaustu.
Zajmuje 18 hektarów i składa się z
olbrzymiego Archiwum, Sali Imion,
Międzynarodowej Szkoły Studiów
Holokaustu, Muzeum Historii Holo-
caustu, Muzeum Sztuki. Są tam też
pomniki wraz z Salą Pamięci, Pomni-
kiem Janusza Korczaka i jego dzieci,
Doliną Gmin, Pomnikiem Wysiedlo-
nych i Aleją i Ogrodem Sprawiedli-
Niemcy zajęli Wołyń w 1941 roku.
Jesienią utworzyli w Ludwipolu
not żydowskich, po których nie
pozostał ślad w wyniku Holokau-
stu. W środku doliny stanął Dom
Gmin ufundowany przez byłego
dyrektora Instytutu. Jest dedyko-
wany pamięci pomordowanych
www.ksi.kresy.info.pl Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 - strona 5
Plik z chomika:
boromir45
Inne pliki z tego folderu:
braki.txt
(0 KB)
numer00.pdf
(4828 KB)
numer01.pdf
(2472 KB)
numer02.pdf
(7579 KB)
numer04.pdf
(18695 KB)
Inne foldery tego chomika:
Dokumenty
Emulatory
Galeria
Gamebase
Komiksy
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin