numer12.pdf

(7295 KB) Pobierz
ORGAN MEDIALNY POROZUMIENIA POKOLEŃ KRE SOWYCH
K R E S O W Y
Serwis Informacyjny
PAMIĘTAĆ O KRESACH, O MAŁEJ OJCZYŹNIE PRZODKÓW,
TO NIE TYLKO OBOWIĄZEK, ALE ZASZCZYT
Numer 05/2012 (12)
1 maja
Opieki świętego Józefa nad Ko-
ściołem Chrystusa. W 1847 usta-
nowił je Pius IX, było obchodzone
w trzecią niedzielę po Wielkanocy,
Pius X podniósł je 1913 do rangi
uroczystości I klasy. Natomiast w
1955, Pius XII zniósł je, by wpro-
wadzić nowe tej samej klasy tj.
Świętego Józefa Rzemieślnika na
1 maja.
Święto Pracy
Liturgiczne święto
Międzynarodowy Dzień Solidarno-
ści Ludzi Pracy, popularnie zwany 1
Maja – międzynarodowe święto klasy
robotniczej, obchodzone od 1890 co-
rocznie 1 maja. W Polsce 1 maja ogło-
szono świętem państwowym ustawo-
wo wolnym od pracy.
Święto wprowadziła w 1889 II Mię-
dzynarodówka dla upamiętnienia wy-
darzeń, które miały miejsce w pierw-
szych dniach maja 1886 r. w Chicago,
w Stanach Zjednoczonych podczas
strajku będącego częścią ogólnokra-
jowej kampanii na rzecz wprowadze-
nia 8-godzinnego dnia pracy.
św. Józefa po raz pierwszy spoty-
kamy w IV wieku. w klasztorze
św. Saby pod Jerozolimą. W za-
chodnim chrześcijaństwie zaczęło
przyjmować się powoli po VIII
wieku. Dopiero papież Sykstus IV
w 1479 wprowadził je do brewia-
rza i Mszału Rzymskiego. W XVII
wieku Grzegorz XV rozszerzył je
na cały Kościół.
W 1969 reforma liturgiczna zmie-
niła rangę tego święta do wspo-
mnienia dowolnego. 8 grudnia
1870, papież Pius IX ogłosił św.
Józefa patronem Kościoła Po-
wszechnego.
Na początku XIX w. przełożeni
generalni 43 zakonów oicjalnie
złożyli prośbę w Stolicy Apostol-
skiej o utworzenie nowego święta
Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej
Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej – obchodzony jest w Polsce jako święto od roku 2004. Wprowadzono je na mocy
ustawy z dnia 20 lutego 2004r. Dzień lagi obchodzimy między świętem 1 maja – Świętem Pracy a 3 maja – Świętem
Konstytucji 3 Maja. W latach PRL, tego dnia zdejmowano pośpiesznie lagi państwowe wywieszone na 1 maja aby w
dniu zniesionego Święta Konstytucji 3 Maja nie były eksponowane. Uchwałą z dnia 12 lutego 2004 Senat RP ustanowił
dzień 2 maja Świętem Orła białego jednak decyzją Sejmu to święto zmieniono na Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej.
Konstytucja 3 maja
Witaj majowa jutrzenko
Konstytucja 3 maja (właściwie Ustawa Rządowa z dnia 3 maja) – uchwalona 3 maja
1791 roku ustawa regulująca ustrój prawny Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Po-
wszechnie przyjmuje się, że Konstytucja 3 maja była pierwszą w Europie i drugą na
świecie (po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.) nowoczesną, spisaną konstytucją.
Witaj majowa jutrzenko
świeć naszej polskiej krainie
uczcimy ciebie piosenką
która w całej Polsce słynie
Ref. Witaj Maj 3 maj
dla Polaków błogi raj
Nie żąd braci naszych cisnął
Gnuśność w ręku króla spała
a ten trzeci maj zabłysnął
i nasza Polska powstała
Ref. Wiwat maj, piękny maj
wiwat wielki Kołłątaj
Tam w łazienkach jest ruina,
w których Polak pamięc chował
Tam za czasów Konstantyna
szpieg na nasze łazy czatował
Ref. I gdy nadszedł 3 maj
kajdanami brzęczał kraj
W piersiach rozpacz uwięziona
w listopadzie wstrząsła
serce staje Polska z grobu łona
pierzchają sie dumni morderce
www.ksi.kresy.info.pl Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 - strona 1
1250175194.346.png 1250175194.357.png 1250175194.368.png 1250175194.379.png 1250175194.001.png 1250175194.012.png 1250175194.023.png 1250175194.034.png 1250175194.045.png 1250175194.056.png 1250175194.067.png 1250175194.078.png 1250175194.089.png 1250175194.100.png 1250175194.111.png 1250175194.122.png 1250175194.133.png 1250175194.144.png 1250175194.155.png 1250175194.166.png 1250175194.177.png 1250175194.188.png 1250175194.199.png 1250175194.210.png 1250175194.221.png 1250175194.232.png 1250175194.243.png 1250175194.254.png 1250175194.265.png 1250175194.276.png 1250175194.287.png 1250175194.298.png 1250175194.309.png 1250175194.320.png 1250175194.326.png 1250175194.327.png 1250175194.328.png 1250175194.329.png 1250175194.330.png 1250175194.331.png 1250175194.332.png 1250175194.333.png 1250175194.334.png 1250175194.335.png 1250175194.336.png 1250175194.337.png 1250175194.338.png 1250175194.339.png 1250175194.340.png 1250175194.341.png 1250175194.342.png 1250175194.343.png 1250175194.344.png 1250175194.345.png 1250175194.347.png 1250175194.348.png 1250175194.349.png 1250175194.350.png 1250175194.351.png 1250175194.352.png 1250175194.353.png 1250175194.354.png 1250175194.355.png 1250175194.356.png 1250175194.358.png 1250175194.359.png 1250175194.360.png 1250175194.361.png 1250175194.362.png 1250175194.363.png 1250175194.364.png 1250175194.365.png 1250175194.366.png 1250175194.367.png 1250175194.369.png 1250175194.370.png 1250175194.371.png 1250175194.372.png 1250175194.373.png 1250175194.374.png 1250175194.375.png 1250175194.376.png 1250175194.377.png 1250175194.378.png 1250175194.380.png 1250175194.381.png 1250175194.382.png 1250175194.383.png 1250175194.384.png 1250175194.385.png 1250175194.386.png 1250175194.387.png 1250175194.388.png 1250175194.389.png 1250175194.002.png 1250175194.003.png 1250175194.004.png 1250175194.005.png 1250175194.006.png 1250175194.007.png 1250175194.008.png 1250175194.009.png 1250175194.010.png 1250175194.011.png 1250175194.013.png 1250175194.014.png 1250175194.015.png 1250175194.016.png 1250175194.017.png 1250175194.018.png 1250175194.019.png 1250175194.020.png 1250175194.021.png 1250175194.022.png 1250175194.024.png 1250175194.025.png 1250175194.026.png 1250175194.027.png 1250175194.028.png 1250175194.029.png 1250175194.030.png 1250175194.031.png 1250175194.032.png 1250175194.033.png 1250175194.035.png 1250175194.036.png 1250175194.037.png 1250175194.038.png 1250175194.039.png 1250175194.040.png 1250175194.041.png 1250175194.042.png 1250175194.043.png 1250175194.044.png 1250175194.046.png 1250175194.047.png 1250175194.048.png 1250175194.049.png 1250175194.050.png 1250175194.051.png 1250175194.052.png 1250175194.053.png 1250175194.054.png 1250175194.055.png 1250175194.057.png 1250175194.058.png 1250175194.059.png 1250175194.060.png 1250175194.061.png 1250175194.062.png 1250175194.063.png 1250175194.064.png 1250175194.065.png 1250175194.066.png 1250175194.068.png 1250175194.069.png 1250175194.070.png 1250175194.071.png 1250175194.072.png 1250175194.073.png 1250175194.074.png 1250175194.075.png 1250175194.076.png 1250175194.077.png 1250175194.079.png 1250175194.080.png 1250175194.081.png 1250175194.082.png 1250175194.083.png 1250175194.084.png 1250175194.085.png 1250175194.086.png 1250175194.087.png 1250175194.088.png 1250175194.090.png 1250175194.091.png 1250175194.092.png 1250175194.093.png 1250175194.094.png 1250175194.095.png 1250175194.096.png 1250175194.097.png 1250175194.098.png 1250175194.099.png 1250175194.101.png 1250175194.102.png 1250175194.103.png 1250175194.104.png 1250175194.105.png 1250175194.106.png 1250175194.107.png 1250175194.108.png 1250175194.109.png 1250175194.110.png 1250175194.112.png 1250175194.113.png 1250175194.114.png 1250175194.115.png 1250175194.116.png 1250175194.117.png 1250175194.118.png 1250175194.119.png 1250175194.120.png 1250175194.121.png 1250175194.123.png 1250175194.124.png 1250175194.125.png 1250175194.126.png 1250175194.127.png 1250175194.128.png 1250175194.129.png 1250175194.130.png 1250175194.131.png 1250175194.132.png 1250175194.134.png 1250175194.135.png 1250175194.136.png 1250175194.137.png 1250175194.138.png 1250175194.139.png 1250175194.140.png 1250175194.141.png 1250175194.142.png 1250175194.143.png 1250175194.145.png 1250175194.146.png 1250175194.147.png 1250175194.148.png 1250175194.149.png 1250175194.150.png 1250175194.151.png 1250175194.152.png 1250175194.153.png 1250175194.154.png 1250175194.156.png 1250175194.157.png 1250175194.158.png 1250175194.159.png 1250175194.160.png 1250175194.161.png 1250175194.162.png 1250175194.163.png 1250175194.164.png 1250175194.165.png 1250175194.167.png 1250175194.168.png 1250175194.169.png 1250175194.170.png 1250175194.171.png 1250175194.172.png 1250175194.173.png 1250175194.174.png 1250175194.175.png 1250175194.176.png 1250175194.178.png 1250175194.179.png 1250175194.180.png 1250175194.181.png 1250175194.182.png 1250175194.183.png 1250175194.184.png 1250175194.185.png 1250175194.186.png 1250175194.187.png 1250175194.189.png 1250175194.190.png 1250175194.191.png 1250175194.192.png 1250175194.193.png 1250175194.194.png 1250175194.195.png 1250175194.196.png 1250175194.197.png 1250175194.198.png 1250175194.200.png 1250175194.201.png 1250175194.202.png 1250175194.203.png 1250175194.204.png 1250175194.205.png 1250175194.206.png 1250175194.207.png 1250175194.208.png 1250175194.209.png 1250175194.211.png 1250175194.212.png 1250175194.213.png 1250175194.214.png 1250175194.215.png 1250175194.216.png 1250175194.217.png 1250175194.218.png 1250175194.219.png 1250175194.220.png 1250175194.222.png 1250175194.223.png 1250175194.224.png 1250175194.225.png 1250175194.226.png 1250175194.227.png 1250175194.228.png 1250175194.229.png 1250175194.230.png 1250175194.231.png 1250175194.233.png 1250175194.234.png 1250175194.235.png 1250175194.236.png 1250175194.237.png 1250175194.238.png 1250175194.239.png 1250175194.240.png 1250175194.241.png 1250175194.242.png 1250175194.244.png 1250175194.245.png 1250175194.246.png 1250175194.247.png 1250175194.248.png 1250175194.249.png 1250175194.250.png 1250175194.251.png 1250175194.252.png 1250175194.253.png 1250175194.255.png 1250175194.256.png 1250175194.257.png 1250175194.258.png 1250175194.259.png 1250175194.260.png 1250175194.261.png 1250175194.262.png 1250175194.263.png 1250175194.264.png 1250175194.266.png 1250175194.267.png 1250175194.268.png 1250175194.269.png 1250175194.270.png 1250175194.271.png 1250175194.272.png 1250175194.273.png 1250175194.274.png 1250175194.275.png 1250175194.277.png 1250175194.278.png 1250175194.279.png 1250175194.280.png 1250175194.281.png 1250175194.282.png
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
Jan Beuth
Zachowała się też jeszcze jedna
cenna pamiątka - egzemplarz nr
102 „Pieśni Legionisty” w ry-
sunkach Kajetana Stefanowicza,
podoficera I-go Pułku Ułanów
Legionów Polskich, podpisany
przez samego autora, rotmistrza
1 Pułku Szwoleżerów, jednocze-
śnie artysty malarza - wybitnego
przedstawiciela lwowskiej sece-
sji, najprawdopodobniej –
współtowarzysza legionowych
kampanii Janka. Zawiera on gra-
fiki z 1916 r., przedstawiające
sceny związane z ułańską dolą -
ilustracje do znanych pieśni legio-
nowych, opatrzone ich tytułami.
Józef Piłsudski dowodził 1 Bry-
gadą do października 1916 r. Wte-
dy to Legiony przeformowano na
Polski Korpus Posiłkowy (forma-
cja wojskowa utworzona przez
dowództwo austriackie), potem w
1917 r. – w Polską Siłę Zbrojną
(Polnische Wehrmacht).
Gdy jednak większość żołnie-
rzy (w tym żołnierze 1 Brygady i
członkowie kierownictwa POW)
w lipcu 1917 odmówiła złożenia
przysięgi na wierność obcym mo-
carstwom, zostali oni internowani
m.in. w obozie w Szczypiornie.
Do Szczypiorna traił też Janek.
Oto wyjątki ze wspomnień jeńców
Szczypiorna:
"...Obóz w Szczypiornie robił prze-
rażające wrażenie. Drewniane,
kryte papą, na wpół w ziemię wko-
pane baraki. Olbrzymi kompleks
tych baraków rozdzielały druty
kolczaste na niewielkie kompleksy,
tzw. "bloki" liczące po kilka bu-
dynków. W całym obozie mieszczą-
cym kilkanaście tysięcy jeńców...
oddzielono dla legionistów osiem
"bloków" stanowiących odrębną
całość..."... „Budziły nas ze snu
szczury. Mokro, brudno, ciemno,
zimno...".
Kiedy władze obozowe wydały
rozkaz naszycia internowanym le-
gionistom numerów obozowych,
jakie nosili jeńcy wojenni w tym
obozie, internowani odmówili wy-
konania tego rozkazu. Warunki w
obozie stale pogarszały się, wy-
dano zakaz opuszczania bloków
obozowych bez naszytego numeru
- legioniści w proteście rozpoczęli
ciężką głodówkę.
Trwała ona od 14 do 17 listopada
1917 roku a pobyt legionistów w
obozie zakończył się w grudniu
tego roku. Szczypiorno z czasem
stało się symbolem legendy Legio-
nów, symbolem determinacji pol-
skiego żołnierza w obronie jego
godności i honoru.
W moim domowym archiwum,
„na pamiątkę głodówki w Szczy-
piornie”, zachowała się cynkowa
odznaka Janka - mały szary, nie-
pozorny, pokryty patyną znaczek
– jak wiele innych, a jednak nie-
zwykły.
W pociągu, który wiózł legionistów
do obozu w Szczypiornie, powstała
pierwsza wersja pieśni Pierwszej
Brygady Legionów Polskich, dowo-
dzonych przez Józefa Piłsudskiego
– „My, Pierwsza Brygada….”
Katarzyna Beuth
tęsknoty, lęku i troski o bliskich,
poczucia beznadziei i jednocześnie
wiary, że ta beznadzieja kiedyś się
skończy.
Na podstawie pamiątek - m.in. kar-
tek pocztowych, listów, świadectw
szkolnych, dokumentów, odzna-
czeń, zdjęć oraz wspomnień mojego
taty, które utkwiły mi w pamięci,
postaram się odtworzyć, na tyle, ile
jest to obecnie możliwe, losy Jana.
Zdaję sobie sprawę, że w mojej opo-
wieści będzie wiele luk, których, te-
raz nie mogę wypełnić. Mam jednak
nadzieję, że z czasem dotrę do źró-
deł, które umożliwią mi uzupełnie-
nie tej historii.
Prawdopodobnie, po ukończeniu
gimnazjum (adres zamieszkania:
Warszawa, ul. Chmielna 82 m10),
już jako członek Polskiej Organiza-
cji Wojskowej (POW) Janek wstąpił
Znałam go ze starych fotograii i
pamiątek – rodzinnych relikwii, w
trudnych czasach skrycie przecho-
wywanych w domowym archiwum,
oraz wspomnień mojego taty - Zbi-
gniewa i babci – Marii. Choć obecny
tylko duchem, był w naszym domu
kimś bardzo ważnym. Odczuwałam
to od najmłodszych lat, wzrastając
w atmosferze wielkiego miru dla
jego osoby i z biegiem czasu rozu-
miejąc coraz więcej z historii, której
stał się żywym ogniwem. Historii,
której jako dziecko nie mogłam
pojąć, mając do porównania dwie
skrajnie różniące się wersje tych sa-
mych wydarzeń – szkolną i domo-
wą, kształtującą odpowiednio mój
kręgosłup ideologiczny, za którą, z
uwagi na niepodległościowe trady-
cje rodzinne oraz pamięć o Dziadku,
czuli się odpowiedzialni moi rodzi-
ce. Rodzice często włączali się do
mojej historycznej edukacji – oczy-
wiście na tyle, na ile umysł dziecka
był w stanie pojąć zawiłości dziejów
i różnice w ich interpretacji. Nieza-
leżnie jednak od wszystkiego, mu-
siałam wiedzieć, gdzie jest prawda
a gdzie historia kłamie, co w szkole
mogę mówić, a o czym milczeć i
dlaczego.
W pamięci utkwiły mi chwile z
dzieciństwa, kiedy tata zasiadał wy-
godnie w fotelu i prosił, bym zagra-
ła na pianinie „Pierwszą Brygadę.”
Miałam wtedy nie więcej niż 10 lat.
Teraz, kiedy mam ich znacznie wię-
cej, wydaje mi się, że ten instrument
został kupiony specjalnie dla tych
chwil….Grania pieśni, w bardzo
prostym układzie, nauczyła mnie
Przyjaciółka domu rodziców, którą
powojenne losy rzuciły z Krasne-
gostawu do Wrocławia. Aż dziwne,
że wtedy nikt nieproszony nigdy do
drzwi nie zapukał…
Pamiętam z dzieciństwa, z jakim
przejęciem patrzyłam na te bez-
cenne rodzinne pamiątki, gdy przy
okazji świąt tata wyjmował je ze
skarbca i wtedy można było wziąć
je do ręki.
Każde ich dotknięcie powodowało
u mnie dreszcz emocji. Czułam ich
magię i to, że zamknięta jest w nich
wielka historia i wielka tajemnica.
Jan Beuth,
17.X.1919 r. Janek mianowany
został podporucznikiem kawale-
rii a „...celem nagrodzenia czynów
męstwa i odwagi, wykazanych w
boju...” w okresie wojny 1918-1920
oraz walki w Legionach Polskich
- odznaczony został Krzyżem Wa-
lecznych.
do świeżo utworzonej w grudniu
1914 r. 1 Brygady Legionów Pol-
skich Józefa Piłsudskiego, którego
ideałom pozostał już wierny na za-
wsze. Służąc w 1 Pułku Ułanów
Legionów Polskich, pod dowódz-
twem rotmistrza Władysława Beli-
ny- Prażmowskiego, uczestniczył
w wojennych kampaniach Brygady.
Marzył o niepodległej, bezpiecznej
Ojczyźnie a wrodzone poczucie od-
powiedzialności za Nią wyznacza-
ło kolejne kroki na jego drodze do
wolności.
Z tego okresu w domowym „skarb-
cu” zachowała się m.in. jego legio-
nowa odznaka - „za wierną służbę”,
orzełek z ułańskiego czako, guzik z
munduru oraz kilka zdjęć.
syn Zygmunta i Michaliny z Ma-
linowskich, ur. 13.V.1894 r. w Lu-
blinie, absolwent Gimnazjum W.
Kozłowskiego w Warszawie (1913),
żołnierz I Brygady Legionów Pol-
skich , instruktor POW, uczestnik
głodówki w Szczypiornie, uczestnik
wojny polskobolszewickiej 1918-
1921, ppor. mianowany 17 X 1919,
porucznik kawalerii, zwolniony do
rezerwy w 1924, adiutant 2 dywi-
zjonu 20 pal (Prużana), w latach 30-
tych aspirant Straży Granicznej w
m.in. w Rybniku, jeniec obozu w
Szepietówce (1939) a następnie w
Kozielsku, zamordowany w kwiet-
niu 1940 r. przez NKWD w lesie
k. Katynia (lista wywozowa z Ko-
zielska nr 032/4 z 14.04.1940), po-
śmiertnie mianowany na stopień
kapitana Wojska Polskiego oraz ko-
misarza Straży Granicznej w 2007 r.
- historia zna wiele takich życiory-
sów, dla mnie jednak, ten jest szcze-
gólny, bo kpt WP Jan Beuth, to mój
Dziadek.
Tak w skrócie wygląda krótka, tra-
gicznie zakończona historia życia
polskiego żołnierza. To tylko suche
fakty i daty, na które jednak oprócz
wielkiej miłości do ojczyzny i odda-
nia jej sprawie, nakłada się historia
ludzkich uczuć: miłości, wielkiej
Po stanie kart można poznać, jak
wiele razy było kiedyś przeglą-
dane, jak wiele razy romantycz-
ne sceny wyciskały czyjeś łzy i
wzruszały. Być może dzieło to
przebyło z Jankiem niejeden bo-
jowy szlak, uczestniczyło w nie-
jednej kampanii, mieszkało w nie-
jednych koszarach, by ostatecznie
zająć jedno z honorowych miejsc
w bibliotece mojego domu.
Wcześniej jednak stało w biblio-
tece Zbyszka – syna Janka, który
czasem sięgał po nie, rozkładał
na stole i delikatnie przekładając
karty, cicho nucił pierwsze strofy
ułańskich pieśni, zanurzając się w
całkiem inną rzeczywistość.
Później, po roku 1928 za udział w
wojnie polskobolszewickiej otrzy-
mał pamiątkowy medal, od którego
baretka przetrwała do dziś, prze-
chowywana wraz z innymi cennymi
drobiazgami - strzeleckimi odzna-
kami, oicerską gwiazdką, baretka-
mi i innymi skarbami, w żołnier-
skiej ładownicy.
To namacalny dowód całkowitego
oddania wielkiej sprawie, poświę-
cenia siebie i uznania wolnej Oj-
czyzny za dobro największe. Dla
mnie, dodatkowo - świadomość
tego, że mój Dziadek – Jan Beuth,
był naprawdę kimś wyjątkowym.
Lata 1920-21, to służba Janka w
formacji Strzelcy Graniczni, pod
dowództwem płk Bronisława Za-
niewskiego, całkowicie podporząd-
kowanej organizacyjnie Minister-
stwu Spraw Wojskowych, i walka,
prawdopodobnie w pułku konnym,
na frontach wojny polsko-bolsze-
wickiej.
W tym czasie Janek poznał Marię
Simbierowiczównę i zakochał się
w niej po ułańsku. Miłość do Marii
napełniła go nowymi siłami. Miał
dla kogo żyć, poświęcać się i miał
za kim tęsknić – to było dopełnie-
nie żołnierskiego losu, bo żołnierski
Strona 2 - Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 www.ksi.kresy.info.pl
1250175194.283.png 1250175194.284.png 1250175194.285.png 1250175194.286.png 1250175194.288.png 1250175194.289.png 1250175194.290.png 1250175194.291.png 1250175194.292.png 1250175194.293.png 1250175194.294.png 1250175194.295.png
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
los to „wojna i miłość”, to przecież
wieczne trwanie w niepewności
i czekanie na ukochaną osobę, to
wieczna tęsknota. Tak też było w
ich przypadku.
9.12.1921 r. Janek napisał do Ma-
rii mieszkającej w Krasnymstawie
kartkę pocztową, przedstawiającą
ułanów Beliny. (Wybierał zawsze
kartki o tematyce niepodległościo-
wej, gdyż takie kolekcjonował. Do
dziś przetrwał jego zbiór kilkudzie-
sięciu pocztówek).
Wysłał ją z Warszawy, gdzie oczeki-
wał na pociąg, „aby dostać się osta-
tecznie do miejsca przeznaczenia”,
do Zegrza.
Jakie było to „przeznaczenie” – nie-
stety nie wiem. Mogę się tylko do-
myślać, że pobyt Janka w Zegrzu
związany był z dalszą służbą w
formacji granicznej a być może do-
celowym miejscem w Zegrzu była
szkoła wojskowa. To informacja do
potwierdzenia lub jedna z wielu za-
gadek do rozwiązania.
Maria i Jan pobrali się w 1922 r. 31.
maja 1924 r. na świat przyszedł ich
jedyny syn – Zbyszek.
W tym też roku Janek przeszedł do
rezerwy, ale już w roku 1925 życie
napisało dla niego kolejny rozdział,
w którym przypadła mu rola adiu-
tanta 2 dyonu 20 pal, tj. drugiego
dywizjonu 20 Pułku Artylerii Lek-
kiej, mającego swój garnizon w
Prużanie.
Znowu służba z dala od najbliż-
szych, znowu tęsknota za nimi i
dzień za dniem mijający w ocze-
kiwaniu na listy. Z tego okresu w
rodzinnym archiwum zachowała
się tylko jedna kartka pocztowa z
Prużany, napisana 22.06.1925 r.
przez Janka do Marii, przebywają-
cej wówczas w Krasnymstawie. Ich
syn – Zbyszek miał wtedy niewiele
ponad rok. Żołnierski los i służba
Ojczyźnie podporządkowały sobie
całe ich życie, nie bacząc na to, że
wszyscy z tego powodu cierpią.
27.06.1931 r. otrzymał świadectwo
ukończenia pierwszej klasy Publicz-
nej Szkoły Powszechnej im. Króla
Władysława Jagiełły.
sobie jednostek na 120-160- ki-
lometrowym odcinku granicy.
W roku 1936, z uwagi na wzrost
zagrożenia ze strony zachodniego
sąsiada, wprowadzono zaostrzone
przepisy w pasie nadgranicznym.
W 1938 roku nowa ustawa o Stra-
ży Granicznej podporządkowała
Straż Graniczną, w zakresie obro-
ny państwa, władzom wojskowym
(Generalnemu Inspektoratowi Sił
Zbrojnych), jednocześnie przy-
równując przepisy dyscyplinarne
oraz stopnie strażników do obo-
wiązujących w Wojsku Polskim.
Z chwilą ogłoszenia powszech-
nej mobilizacji, w dn. 30.08.1939
Straż Graniczna działała jako
część Sił Zbrojnych Rzeczypospo-
litej.
Prawdopodobnie wcześniej przeby-
wał na placówce w Rybniku (służ-
ba w charakterze aspiranta), potem
Krasnystaw (?), Lubliniec, Piotrków
Trybunalski (1934-1937) - prawdzi-
wa tułaczka.
Niestety nie znam szczegółów z
tego okresu ich życia. Nie zacho-
wały się w mojej pamięci rodzinne
wspomnienia o Dziadku z tamtych
lat. To spora i nie ostatnia luka w
dziejowym scenariuszu. Natomiast
wspomniane miejsca ich pobytu od-
tworzyłam na podstawie świadectw
szkolnych Zbyszka, wydawanych,
na zaliczenie kolejnej klasy, przez
szkoły w różnych miejscowościach,
w których Janek prawdopodobnie
odbywał służbę.
We wrześniu 1939 r. Mary wraz z
15 letnim Zbychem przebywała w
Krasnymstawie, na probostwie ko-
ścioła pw. św. Franciszka Ksawe-
rego, gdzie wuj Jana – ks. Prałat
Bronisław Malinowski (nazywany
przez Członków rodziny Dzia-
dziem Prałatem) sprawował od
1920 r. funkcję proboszcza. To on
podczas nieobecności Janka rozta-
czał swe opiekuńcze skrzydła nad
Marią i jej dorastającym synem.
/ Sambor, prawdopodobnie 1931r. (w tle widoczny most nad Dniestrem)
od lewej stoją: Zbyszek, Maria, Jan (pozostałe osoby nieznane)
Maria oraz moi rodzice – jedy-
ne skarbnice wiedzy o jego oso-
bie, odeszli niespodziewanie i
zbyt wcześnie, zabierając ze sobą
wszystko, czym nie zdążyli się ze
mną podzielić. Nie doczekali cza-
sów, w których otwarcie i dumnie
opowiada się o bohaterach, których
tragiczne losy historia chciała wy-
mazać ze swych kart, a ja nie znam
nikogo więcej, kto mógłby uzupeł-
nić brakujące ogniwa rodzinnej sagi.
„Kochana Mary….Jestem zdrów,
znajduję się w Szepietówce, wege-
tuję. Czy zajechaliście szczęśliwie i
zdrowi. Żyję nerwami(?).tak chciał-
bym już być z Wami. Jak żyjesz z Ce-
sią i czy Zbyszek jest z Tobą? Jeżeli
możesz zawiadom matkę o mnie.
Martwi mnie nieszczególnie Wasz
los. Jeżeli tak dłużej potrwa, to z
czego będziecie żyć. Całuję Cię
Najdroższa Mary niezliczoną ilość
razy jak i Zbycha oraz Cesię, Bo-
żenkę i Olka, jeżeli jest w Krasnym.
Ucałowania Kochający Was zawsze
Janek”.
jak najprędzej powrócić do Was
i pracować dla Was (…..) Proszę
Mary, Zbycha i Wszystkich o na-
pisanie choć paru słów do mnie
- gdyż to stanowi dla mnie całą
pociechę. Czy wszyscy jesteście
zdrowi. Podaję jeszcze dokładny
adres: Kozielsk (……).Całuję cię
Mary i Zbyszka najserdeczniej
(……..) Wasz Janek”
To właśnie tu byli, gdy Sowieci
napadli na Polskę. 27 września
wojska agresora wkroczyły do
Krasnegostawu. Przerażeni, w
obawie przed utratą życia (znam to
ze wspomnień mojego taty), ukry-
li na terenie posesji probostwa
dokumenty i odznaki świadczące
o przynależności Marii do POW
(pozostały mi w pamięci wspo-
mnienia Marii o jej podróżach, z
bukietami kwiatów, na imieniny J.
Piłsudskiego) oraz bezcenną pa-
miątkę Jana – szablę zdobyczną
w wojnie polsko-bolszewickiej,
opatrzoną dedykacją M.N. Tu-
chaczewskiego, (dowódca wojsk
sowieckich, który w 1920 prowa-
dził uderzenie na Warszawę)- „za
odwagę w boju nad Polakami”.
Treść tej dedykacji mocno wryła
mi się w pamięć, ponieważ tata
wielokrotnie wracał do tej histo-
rii, tak jakby chciał w ten sposób
podsycić pamięć o Dziadku i jego
znaczenie w naszym domu.
W pewnym czasie powstał nawet
zamysł zorganizowania wyprawy
do Krasnegostawu, której celem
byłoby odszukanie zakopanych
skarbów. Wcześniej tata nigdy nie
myślał nawet o krótkim powrocie
do tego miejsca, z którym łączyło
się dla niego, jako młodego chłop-
ca, zbyt wiele ciężkich przeżyć.
Dopiero myśl o tych poszukiwa-
niach rozpaliła w nim na nowo
emocje. Rozpoczęliśmy przygoto-
wania, ale ciężka choroba mojego
taty, a wkrótce jego odejście na za-
wsze, zniweczyło te plany. Sprawa
jednak wciąż pozostaje aktualna.
Ten list nie dotarł w porę do adre-
satów. Nie nadszedł żaden następ-
ny. Janek też nie wracał.
Pozostał mi jednak „Geniusz Nie-
podległości”, (Wydanie trzecie -
Lwów 1932 z własnoręcznym pod-
pisem Janka)
Maria każdego dnia wyglądała
wieści od męża, tęskniła i ma-
rzyła o tym, by odezwał się choć
jednym słowem, by dał jej jaki-
kolwiek znak – że jest, że o niej
i o Zbychu myśli, by dał nadzieję
na to, że wróci. Chciała wygrać
z losem. Rozpoczęła poszukiwa-
nia. Wysyłała kartki pocztowe do
wszystkich obozów jenieckich,
do których adresy gdzieś zdobyła
(m.in. ZSRR, gub. Czernichowska
- obozy jeńców wojennych Rado-
man i Starodubie, Kaukaz-Dage-
stenskaja Obłast - obóz jeńców
wojennych Temir Chan Szura) li-
cząc na to, że pewnego dnia któraś
z nich odnajdzie Janka.
Pisała o tym, że tęskni, że wszyst-
kie jej myśli biegną do niego, że
w rodzinie wszyscy zdrowi i że
Zbychu chodzi do szkoły. Modliła
się, by Bóg dał mu siły do życia
i by zdrowy powrócił do nich jak
najszybciej.
To fragment króciutkiego listu,
który napisał do Mary 22.X.1939 r.
- książka poświęcona Józefowi
Piłsudskiemu – „niezłomnemu
bojownikowi wolności, Wodzowi
Legionów Polskich, zwycięskie-
mu obrońcy Europy przed nawałą
wschodnią, wskrzesicielowi i bu-
downiczemu Państwa Polskiego,
obrońcy honoru Polski i Naro-
du, Mistrzowi Pracy Twórczej”,
książka o człowieku, który stał
się w życiu Janka jego ideowym
przewodnikiem w walce z bolsze-
wickim zniewoleniem Ojczyzny i
którego idee zaszczepił również
swojemu synowi – Zbyszkowi.
Należy wspomnieć, że zorgani-
zowana na wzór wojskowy Straż
Graniczna, powstała na mocy
rozporządzenia Prezydenta RP
Ignacego Mościckiego z dnia
22.03.1928 r., w celu ochrony pół-
nocno – zachodniej, zachodniej i
południowej granicy Polski a od
15 lipca 1939 – również grani-
cy polsko-łotewskiej. Podlegając
jednocześnie Ministrowi Skarbu,
Ministrowi Spraw Wewnętrznych
i Ministrowi Spraw Wojskowych,
Straż łączyła w sobie
trzy obszary działalności.
Inspektoraty Graniczne organi-
zowały działalność podległych
Więcej listów z Szepietówki nie
było. Następny - napisał już z Ko-
zielska.
„Mary, Zbychu, Drodzy Moi,
Znajduje się w ZSRR w miejsco-
wości Kozielsk k. Smoleńskiej Ob-
łasti, skrzynka pocztowa N 12…
(…..) Ja jestem zdrów dzięki Bogu
i czuję się dobrze, życie mam do-
bre (…….)Jestem myślami ciągle z
Wami i całą Rodziną i pragnę by
Niestety kartki obiegały pół świa-
ta i wracały do nadawcy z piecząt-
ką RETOUR INCONNU (odbior-
ca nieznany). Słała więc następne.
I tak w kółko. Poszukiwała męża
przez niemiecki Czerwony Krzyż
Maria i Zbyszek
Po wrześniowej klęsce WP Jan do-
stał się do niewoli do sowieckiego
przejściowego obozu dla polskich
jeńców wojennych, w Szepietów-
ce na Wołyniu. Na duchu pod-
trzymywała go tylko nadzieja na
powrót do najbliższych - do Mary
i Zbycha, za którymi niezmiernie
tęsknił i o których los martwił się
bardziej, niż o samego siebie. Nie
przeczuwał, że
Szepietówka, to początek tragicz-
nego zakończenia żołnierskiego
losu. Żył nadzieją – a nadzieja
przecież umiera ostatnia.
Jan z Marią i Zbyszkiem
W kwietniu 1930r. utworzony został
Inspektorat Graniczny w Samborze.
No cóż, służba nie drużba - Janek
z pokorą przyjmował kolejną de-
cyzję losu, będąc szczęśliwym, że
tym razem jego najbliżsi – Maria
i Zbyszek, pozostaną przy nim. To
właśnie w Samborze Zbyszek roz-
począł swoją szkolną edukację, tu
www.ksi.kresy.info.pl Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 - strona 3
1250175194.296.png 1250175194.297.png 1250175194.299.png 1250175194.300.png 1250175194.301.png 1250175194.302.png 1250175194.303.png
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
Ktokolwiek widział,
ktokolwiek wie...?
Czułam się niesamowicie, jak-
bym odkryła jakąś wielką tajem-
nicę, jakbym dotknęła czegoś na-
prawdę bezcennego, świętego. I
tak też było. To wielka tajemnica
Marii – mojej babci, a tym samym
odrobina Janka, którą miała tylko
i wyłącznie dla siebie i do której
każdego wieczoru gorąco się mo-
dliła.
Andrzej Łukawski
Jakie oddziały zbrojne zostały
uwiecznione na poniższych minia-
turkach..?
Decyzją Ministra Obrony Naro-
dowej z dn. 5 października 2007
por. Jan Beuth mianowany został
pośmiertnie na stopień Kapitana
Wojska Polskiego.
Jednocześnie mianowany został
na stopień komisarza Straży Gra-
nicznej.
--------------------------------------
W miarę swoich możliwości sta-
rałam się, na podstawie rodzin-
nych pamiątek – dokumentów,
listów, zdjęć itp. powiązać fakty z
życia Jana i odtworzyć jego losy.
Zdaję sobie jednak sprawę, że
mogłam popełnić błędy.
Bardzo proszę osoby, które w
swoich rodzinnych archiwach i
wspomnieniach bliskich natra-
fią na jakikolwiek ślad związany
z moim Dziadkiem – por. Janem
Beuth, o uzupełnienie mojej wie-
dzy o nowe treści. Przede mną
długa droga, ale mam nadzieję,
że, krok po kroku, uda mi się
ustalić i uszczegółowić życiorys
Janka.
Zwracamy się z prośbą o rozpozna-
nie formacji zbrojnej uwiecznionej
na fotograiach. Są to zaledwie mi-
niaturki ale jeżeli ktoś je rozpozna,
to prześlemy większy format tych
zdjęć albo zapraszam do odwie-
foto 4: akowcy z 1 plutonu 2 kompa-
nii ODB АК okręgu tomaszowskie-
go, prawdopodobnie uczestnicy akcji
na Sahryń (за: I. Caban. ZWZ–AK w
Obwodzie Tomaszów Lubelski. – Lu-
blin, 1999. – Поміж стор. 192–193);
/ Głos Lubelski nr 139, 18 czerwca 1943
(1940, 1941). Na próżno.
śmierci, fałszując historię na dzie-
siątki lat.
Nadszedł rok 1943 – Goniec
Krakowski (rok V, nr 107) wyda-
nie - niedziela 9/poniedziałek 10
maja 1943, opublikował „nową
listę ofiar zbrodni bolszewickiej
w Katyniu”, potem 12 maja i 18
A jednak, tak naprawdę Maria
nigdy nie pogodziła się z losem i
chyba do końca nie uwierzyła w
to, co się wydarzyło. Nigdy też nie
wspominała. Ona wciąż czekała.
Fotograie te znajduj się w Otwar-
tych Ukraińskich Zasobach Na-
ukowych a opisane są jako: Armia
Krajowa wobec Ukraińców w Sah-
ryniu, 10 marca 1944 r. i dalej jako:
Galeria przedstawia oddziały Armii
Krajowej w kontekście mordu sah-
ryńskiego.
Oglądając galerię ciśnie się na usta
szereg pytań, np: dlaczego zdjęcia
"przyklejone" do jednego zdarzenia
przedstawiają dwa różnie umundu-
rowane oddziały..., dlaczego akow-
cy mają na głowach Sowieckie
błyszczące nowością hełmy..., dla-
czego noszą na rękawach opaski...
itd.
foto 5: żołnierze jednego z oddzia-
łów AK tuż po zakończeniu mordu w
Sahryniu, białą plama w tle to płoną-
ce zabudowania wsi (wg: I. Caban,
Na dwa fronty. Obwód AK Toma-
szów Lubelski w walce z Niemcami
i ukraińskimi nacjonalistami, Lublin
1999, pomiędzy ss. 129–130);
Będę wdzięczna za wszelką po-
moc.
Katarzyna Beuth – Pawełczyk,
wnuczka Jana
Wrocław, 14 marca 2012
czerwca Głos
Lubelski zrobił to samo. Pod
numerem 783 figurował por.
Jan Beuth. Ten fakt nie pozosta-
wiał złudzeń. Rzeczywistość nie
chciała być inna - to był Janek..
Zrozumiałam to, gdy odeszła na
zawsze, gdy przypadkiem, po-
rządkując skarby w szufladce jej
komody, natrafiłam na modlitew-
nik, który kiedyś codziennie wie-
czorem otwierała, klęcząc przed
ogromnym obrazem Madonny
Sykstyńskiej. Nigdy wcześniej,
ani ja, ani nikt inny do niego nie
zaglądał.
Źródła:
1.Księga cmentarna , Katyń, wy-
dana przez Radę Ochrony Walk i
Męczeństwa, Warszawa 2000.
(CAW, AP 12419, 12486, 12585,
KN 21 VI 1932; MiD WIH, L.W.
032/4 z 14 IV 1940; AM 2871)
foto 1: niezidentyikowany oddział
AK okręgu tomaszowskiego, praw-
dopodobnie uczestniczący w akcji
na Sahryń (wg: I. Caban, Z. Mań-
kowski, ZWZ i AK w Okręgu Lu-
belskim 1939–1944, Lublin 1971,
pomiędzy ss. 112-113);
foto 6: pożar Sahrynia rankiem 10
marca 1944 r., na tle jednego z zabu-
dowań rozmawiający żołnierze AK
po akcji (wg: I. Caban, Z. Mańkow-
ski. ZWZ i AK w Okręgu Lubelskim
1939–1944. Część pierwsza, Lublin
1971, pomiędzy ss. 112–113);
W listopadzie 1946r. Polski Czer-
wony Krzyż oicjalne potwierdził
tragiczną wiadomość, natomiast w
dn. 23 grudnia 1948 r. Sąd Grodz-
ki w Krasnymstawie, w osobie
sędziego F.Chadały, uznał, że Jan
Beuth zmarł dnia 9 maja 1946
roku w Lublinie - w obliczu pra-
wa pozbawiono Janka i jego naj-
bliższych prawa do prawdy o jego
2. *Judyta Anna Dymkowska –
„Obóz w Szczypiornie”
Kiedy wzięłam w ręce tę małą
czarną książeczkę, spomiędzy
kartek wypadły dwa pożółkłe, kil-
kakrotnie złożone w kostkę listy
od Janka – ten z Szepietówki i ten
z Kozielska.
3. Materiały własne – pamiątki
rodzinne.
foto 2: dowództwo 2 i 3 plutonu 2
kompanii Oddziałów Dywersji Bo-
jowej АК okręgu tomaszowskiego,
kwiecień 1944 r. (wg: I. Caban,
ZWZ–AK w Obwodzie Tomaszów
Lubelski, Lublin 1999, pomiędzy
ss. 192–193);
foto 7: uśmiechnięty żołnierz Armii
Krajowej nad trupem ukraińskiego
wieśniaka zamordowanego przed
chwilą na polach koło Sahrynia
(wg: I. Caban, Na dwa fronty. Ob-
wód AK Tomaszów Lubelski w wal-
ce z Niemcami i ukraińskimi nacjo-
nalistami, Lublin 1999, pomiędzy
ss. 129–130).
foto 3: grupa żołnierzy 3 plutonu
2 kompanii ODB АК okręgu to-
maszowskiego, prawdopodobnie
uczestnicząca w akcji na Sahryń
(wg: I. Caban, Oddziały partyzanc-
kie i samoobrony Obwodu AK To-
maszów Lubelski, Warszawa 2000,
s. 195);
Mam wrażenie, że "trup ukraińskie-
go wieśniaka" ubrany jest w brycze-
sy a na nogach ma owijacze.
Informacje o fotograiach prosimy
przysyłać na:
Strona 4 - Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 www.ksi.kresy.info.pl
1250175194.304.png 1250175194.305.png 1250175194.306.png 1250175194.307.png 1250175194.308.png 1250175194.310.png 1250175194.311.png 1250175194.312.png 1250175194.313.png 1250175194.314.png 1250175194.315.png 1250175194.316.png 1250175194.317.png
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
Ślady naszej pamięci
Jerzy Rudnicki
wych Wśród Narodów Świata.
Przekraczając bramę wejściową
otrzymujemy informacje; nie wolno
wykonywać zdjęć a wszystkie torby
należy zostawić przy wejściu. Dla-
czego…..?Myślę że odpowiedź czy-
telnik wyciągnie sam po przeczytaniu
artykułu.
Yad znaczy ręka lub pomnik, monu-
ment. Vashem to imię. W połączeniu
znaczeniowym chodzi o upamięt-
nienie imion. Po pierwsze, imion 6
mln Żydów wymordowanych pod-
czas Holokaustu, którzy w ogromnej
większości nie mają swoich grobów.
Zgodnie z religią żydowską, każdy
zmarły musi być upamiętniony, a jego
imię podane. Gromadzenie i utrwala-
nie imion jest wypełnianiem nakazu
religijnego. Po drugie, podążając za
utrwaloną w judaizmie prawdą, iż
\"kto ratuje jedno życie, ocala cały
świat\", Żydzi muszą tak samo utrwa-
lać imiona Sprawiedliwych, którzy
ratowali Żydów. Tym sankcjom re-
ligijnym państwo izraelskie nadało
kształt prawno-administracyjny. Do-
tąd utrwalono ok. 3,2 mln imion oiar
i ponad 18 tys. ratujących.
W dzisiejszej Polsce szeroko znane
są sylwetki takich ludzi jak Oskar
Schindler, Władysław Bartoszew-
ski, czy w ostatnim czasie dzięki
ilmowi Agnieszki Holland i wyra-
zistej kreacji Roberta Więckiewi-
cza- lwowski batiar, Leopold Socha
getto, do którego przesiedlono We-
kslerów: Józefa i Rachelę z nie-
mowlęciem (według niektórych
relacji Rachela miała dwoje dzieci)
oraz Jankiela, brata Józefa, z żoną
Chaną i córka Mirą. Pomagał im
syn Floriana, Stanisław, który prze-
mycał do getta żywność i odzież.
W okresie akcji likwidacyjnych w
sierpniu 1942 roku Stanisław zor-
ganizował im ucieczkę na „aryjską
stronę”. Jankiel Weksler, jako jedy-
ny nie przedostał się za mury. Zgi-
nął od kuli.
Dwie żydowskie rodziny ukryły
się u Węgłowskich: w zabudowa-
niach gospodarczych i kryjówkach
w polu, czasem w domu. Wkrótce
do uciekinierów dołączyła dwójka
dzieci – Izajasz i Cywia – siostrzeń-
cy Józefa. Według relacji Stanisła-
wa Węgłowskiego tej samej nocy
przyszło także około 10 rodzin, któ-
re Stanisław wywiózł bezpiecznie
do lasu i zaopatrywał w żywność.
Węgłowscy przeżyli przynajmniej
dwie rewizje. Helena Szachniewicz
w wywiadzie dla Muzeum Historii
Żydów Polskich wspomina obławę
z kwietnia 1943 roku: „U nas noco-
wała Żydówka, ta Chana, z Mirą, z
córką swoją. I ojciec (…) wrócił do
domu i mówi, że Niemcy okrążyli
wieś, kto może niech ucieka. To brat
i siostra starsza w nogi. I ta Żydów-
ka z tą córką też zaczęły uciekać.
Wyszły w tę stronę skąd Niemcy
idą i Niemcy krzyczeli »Halt!«.Ona
udała, że nie słyszy, zawróciła tro-
chę, a przy drugiej stronie były jesz-
cze dwa mieszkania prawosławne
pod samym lasem. I ona udała, że
idzie do tych mieszkań. […] Udało
jej się uciec. Gdyby byli ją złapali,
to by wtedy cała wieś poszła […] by
powybijali. Także myśmy uciekli po
prostu spod kuli”.
Wówczas Węgłowscy musieli wy-
prowadzić Wekslerów. Zbudowali
dla nich szałas we wsi Lewacze, w
lesie należącym do zaprzyjaźnionej
rodziny Rudnickich i kontynuowa-
li dostarczanie jedzenia. Wojny nie
przeżyła córeczka Racheli, zmarła
w wyniku choroby w 1943 roku.
Chana i Mira wyjechały do Brazy-
lii, Rachela z rodziną do Kanady.
Węgłowscy zostali repatriowani w
okolice Iławy. Rodziny pozostały w
kontakcie . Rodzina Węgłowskich
wydaje się, że jest najbardziej wy-
suniętą na wschód polską rodziną II
Rzeczpospolitej odznaczoną meda-
lem Sprawiedliwi Wśród Narodów
Świata.
Jednak wydaje się ze największa
grupa była przechowywana w oko-
licach Lewacz od strony Pypła.
Materiały przechowywane w Insty-
tucie Yad Vashem potwierdzają fakt
przechowywania przez Mikołaja
Kurjatę z Pypła liczbę 30 -40 osób
narodowości żydowskiej, pocho-
dzących głównie z getta w Sarnach
i Ludwipolu. W relacji zebranej dla
Komitetu Żydowskiego w Wałbrzy-
chu , a przechowywanej w zbiorach
Yad Vashem, potwierdzają to także
uratowani przez mieszkańców Py-
pła Żydzi.
członków rodziny jego żony, Wil-
fów z Drohobycza i Zborowskich
z Żarek.
Jednak już na początku 1943 r. ko-
lonia została spalona przez Niem-
ców w ramach pacyikacji za po-
moc partyzantom radzieckim oraz
za pomoc i przechowywanie Ży-
dów, ukrywających się w okolicz-
nych lasach. Uprzedzona ludność
zdołała ukryć się przed pacyika-
cją w lesie, gdzie potem w pobliżu
urządzono ziemianki i przetrwało
w bardzo ciężkich warunkach do
1945 r., kiedy to nastąpiła ewaku-
acja na Dolny Śląsk.
W Yad Vashem najwięcej drze-
wek honoruje Polaków . Oczywi-
ście jest to powód do dumy, choć
liczby są szokujące . Na blisko 3,5
miliona przedwojennych Żydów
przeżyło II wojnę jedynie 250 ty-
sięcy..
Wszyscy ci ludzie w czasie Shoah
(Holocaustu) zasłynęli nie tylko po-
stawą godną tytułu Sprawiedliwego
wśród Narodów Świata, ale przede
wszystkim postawą, którą pięknie
zdeiniował w swoim wierszu Antoni
Słomiński
Samotny, ale nie jedyny
Człowiekiem, który samotnie usi-
łował powstrzymać Holokaust, do-
cierając do najważniejszych postaci
koalicji antyniemieckiej w Wielkiej
Brytanii i USA, był Jan Karski. Kiedy
w lipcu 1943 r. raportował w Białym
Domu prezydentowi Franklinowi De-
lano Rooseveltowi tragedię żydow-
ską, Prezydent przerwał mu jego rela-
cję i … zapytał polskiego emisariusza
o sytuację koni w Generalnej Guber-
ni. Żydzi nie byli wiodącym tema-
tem rozmowy, mimo że przekazywał
udokumentowaną wiedzę naocznego
świadka o zagładzie narodu. Mimo że
apelował do przywódców w imieniu
ginących Żydów, aby kwestię ich ra-
towania przed totalną eksterminacją
uczynić jednym z celów strategii wo-
jennej. Misja Karskiego zakończyła
się niepowodzeniem. Mocarstwa nie
ujęły się za Żydami.
Dlatego ma swoje drzewo w Alei
Sprawiedliwych w Yad Vashem, miał
honorowe obywatelstwo Izraela, za
życia był czczony przez Żydów na
całym świecie, a w 50. rocznicę po-
wstania państwa otrzymał nominację
do pokojowej Nagrody Nobla. Nie
jest zresztą jedynym wyróżnionym w
Ogrodzie Sprawiedliwych.
„Ten jest z ojczyzny mojej”
Ten, co o własnym kraju zapomina
Na wieść, jak krwią opływa naród czeski,
Bratem się czuje Jugosłowianina,
Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski,
Co jest najważniejsze?
- Najlepszym strażnikiem Izraela
jest pamięć chroniąca Żydów le-
piej niż eskadry lotnicze gotowe
do startu z najgroźniejszą bronią
na pokładzie mówi szef Yad Va-
shem w wywiadzie udzielonym
dla Przeglądu .
Wydaje się być to przesłaniem
dla wszystkich pokoleń ludzkich.
Chcąc mieć pokolenia, które będą
znały naszą przeszłość niezbędne
jest jej przekazanie. W każdy do-
stępny w danym czasie sposób. Bo
przecież ,„kto nie zna historii jest
skazany na jej ponowne przeży-
cie”.
Muzeum Yad Vashem to olbrzy-
mie przedsięwzięcie historyczne.
Jednak z powodu jego znaczenia
dla całego narodu praca jest kon-
tynuowana również w XXI wieku.
Dla wielu przebywających tam
jest lekcją, lekcją trudną ,ale waż-
ną. Nam potomkom mieszkańców
Kresów Wschodnich również, ze
względu na pamięć. Pamięć o tych
którzy tam pozostali i tych dzięki
którym żyjemy we wszystkich za-
kątkach świata.
Z matką żydowską nad podbite syny
Schyla się, ręce załamując żalem,
Gdy Moskal pada - czuje się Moskalem,
Z Ukraińcami płacze Ukrainy,
Ten, który wszystkim serce swe otwiera,
Francuzem jest, gdy Francja cierpi,
Grekiem-Gdy naród grecki z głodu umiera,
Ten jest z ojczyzny mojej. Jest człowiekiem.
Łączy ich też jedno miejsce. Wzgó-
rze Pamięci w Jerozolimie.
Ponad 4000 kilometrów od Polski.
Po wylądowaniu na lotnisku Ben
Guriona w Tell Avivie niewiele za-
skakuje odwiedzających Izrael po raz
pierwszy, szczególnie tych, którzy
już niejeden kraj przemierzyli. Ulice
jak w każdej metropolii zatłoczone
są przez większość dnia, a kierowcy,
jako podstawowego elementu wypo-
sażenia swojego auta używają klak-
sonu.
Jednak już kilkadziesiąt kilometrów
dalej możemy już poczuć i dotknąć
tego, o czym słyszymy w mediach.
Strach, nienawiść i wojnę. Jednak to
nie o tym będzie ten artykuł.
Dom z Drohobycza
Dolina Gmin jest pomysłem za-
czerpniętym z Treblinki. Chodziło
o wizualne wyeksponowanie tra-
gedii żydowskich gmin poprzez
ich przypomnienie w postaci blo-
ków kamiennych piętrzących się
w wąwozie na terenie Yad Vashem.
Upamiętnia ponad 5 tys. wspól-
Poznajmy też innych - Sprawie-
dliwi z Zasłucza
Bracia Florian i Franciszek Wę-
głowscy mieszkali z rodzinami w
oddzielnych budynkach na terenie
jednego gospodarstwa we wsi Sta-
ra Huta na Wołyniu. Część domu
Floriana wynajmował Jankiel We-
ksler, który pochodził z pobliskiego
Ludwipolu (obecnie Sosnowe), ale
pracował w Starej Hucie. Rodziny
żyły w przyjaźni.
Z popiołów Holocaustu
Wyjeżdżając z Jerozolimy w kierun-
ku Ein Kerim (miejsca narodzin Jana
Chrzciciela), na wysokości Góry
Hertzla docieramy do Yad Vashem,
miejsca już otoczonego legendą. A
istnieje niedługo, bo dopiero od 1953
roku.
Yad Vashem to Instytut Pamięci Mę-
czenników i Bohaterów Holocaustu.
Zajmuje 18 hektarów i składa się z
olbrzymiego Archiwum, Sali Imion,
Międzynarodowej Szkoły Studiów
Holokaustu, Muzeum Historii Holo-
caustu, Muzeum Sztuki. Są tam też
pomniki wraz z Salą Pamięci, Pomni-
kiem Janusza Korczaka i jego dzieci,
Doliną Gmin, Pomnikiem Wysiedlo-
nych i Aleją i Ogrodem Sprawiedli-
Niemcy zajęli Wołyń w 1941 roku.
Jesienią utworzyli w Ludwipolu
not żydowskich, po których nie
pozostał ślad w wyniku Holokau-
stu. W środku doliny stanął Dom
Gmin ufundowany przez byłego
dyrektora Instytutu. Jest dedyko-
wany pamięci pomordowanych
www.ksi.kresy.info.pl Kresowy Serwis Informacyjny - 1 maja 2012 - strona 5
1250175194.318.png 1250175194.319.png 1250175194.321.png 1250175194.322.png 1250175194.323.png 1250175194.324.png 1250175194.325.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin