Słyszą wewnętrzny płacz. Odbierają fale bólu, które emanują cierpiący ludzie.
Zaczyna się niepozornie. Nikt nie lubi znajdować na głowie siwych włosów w wieku dwudziestu trzech lat, ale biorąc pod uwagę ostatnie stresujące przeżycia, kto by się dziwił? Dlatego Severina przykrywa głowę kapturem i nie myśli o tym więcej - ma przecież wystarczająco powodów do zmartwień i naprawdę nie potrzebuje kolejnego. Sprawa popada w zapomnienie na kilka pustych dni, do czasu, gdy przypadkowo spogląda w zwierciadło i odkrywa, że ma na głowie więcej szarości, niż dawnej czerni. Wtedy to zamyka się w bibliotece, próbując znaleźć klątwę wystarczająco silną, by skrzywdzić Olivette van Tassel - co może być dość trudne, odkąd ta stała się demonem wyższego szczebla. Nawet nie przychodzi jej do głowy, że może istnieć inna przyczyna. Oczywiście pamięta bladą dziewczynę spotkaną w Podziemiu - czasem ma wrażenie, że wspomnienia z czasu opętania są bardziej wyraźne od tych całkowicie własnych - ale nie wie jeszcze, że czasem, gdy rozpacz emanuje zbyt mocno, cały proces zachodzi podświadomie i bez kontroli. Ani tego, że nie każda ofiara banshee umiera.
Polują na swoje ofiary, wydając specjalne wołanie. Coś, czego nie jesteśmy w stanie usłyszeć.
Ostateczna przemiana trwa zadziwiająco krótko - zwykły człowiek mógłby jej w ogóle nie zauważyć, gdyby akurat zdarzyło mu się mrugnąć. Nie ma wybuchów, hałasów ani świateł, nikt nie zatrzymuje się, żeby popatrzeć na widowisko. Przez jedną cudowną sekundę dziewczyna nie czuje zupełnie nic - taka chwila już się nie powtórzy. Nagle wszystko staje się proste i teraz wie dokładnie, co się z nią stało. Nie musi oglądać swojego odbicia, by wiedzieć, że blada cera została pozbawiona wszystkich szpetnych skaz, rysy twarzy stały się deliktniejsze, a włosy całkiem białe. Później przyjdzie czas na podziwianie nowego wyglądu; póki co, skupia się na tym nowym, słodkim wołaniu, które nęci zmysły i przyciąga. Nie zastanawiając się ani chwili, wybiega na zewnątrz, w chłód nocy. Towarzyszy jej krzyk, którego większość nie jest w stanie usłyszeć.
To demon, który żywi się cierpieniem.
Niska, blada i niepozorna, wygląda nawet młodziej niż na swoje dwadzieścia trzy lata. Na pierwszy rzut oka ciężko zgadnąć, co kryje się pod miłą dla oka, pozbawioną wszelkich skaz twarzą i pozornie delikatną sylwetką, która sprawia wrażenie, jakby wiatr mógł porwać ją przy silniejszym podmuchu... co zresztą jest po części prawdą. Dziewczyna żywi upodobanie do strojów w ciemnych barwach, tworzących mocny kontrast z jasnymi oczami, cerą i długimi włosami. Gdy się uśmiecha, widać, że jej kły są nieco dłuższe niż u zwykłych ludzi, choć nie na tyle, by można było uznać to za anomalię.
TheSmilingCat